115 - Graham Lynne - Dziedziczka greckiej fortuny

0 Lynne Graham Dziedziczka greckiej fortuny 1 PROLOG Nikolos Angelis wpatrywał się w ojca z osłupieniem. - Ch - pdf za darmo

10 downloads 49974 Views 532KB Size

Story Transcript


Lynne Graham

Dziedziczka greckiej fortuny

0

PROLOG Nikolos Angelis wpatrywał się w ojca z osłupieniem. - Chyba nie mówisz poważnie. To niemożliwe! Przecież jesteśmy właścicielami jednego z największych przedsiębiorstw w Grecji! - wykrzyknął. Symeon Angelis, przystojny, szpakowaty mężczyzna, nie wyglądał najlepiej. Ze zmęczenia i troski twarz mu poszarzała, zmarszczki się pogłębiły.

s u lo

- Zaryzykowałem i niestety przegrałem. Właściwie poniosłem druzgocącą klęskę - zaczął. - Budżet naszej firmy jest napięty do

a d n a c s

ostateczności, bank się niecierpliwi. Zamrozili wszystkie nasze aktywa, lecz wciąż nie są zadowoleni. Jeśli przystąpią do egzekucji długów, stracimy wszystko.

Nikolos słuchał w milczeniu. Wszystko? Łącznie z domem? Krew go zalewała, bał się odezwać, żeby nie powiedzieć za dużo. Dziadek, Orestes Angelis, wpoił mu, że dla mężczyzny honor i byt rodziny stanowią wartości nadrzędne. Za jego życia majątek rodu był w bezpiecznych rękach. Symeon jednak nie stosował się do tych zasad. Mimo przekroczonej pięćdziesiątki wciąż chciał udowodnić, że potrafi prowadzić interesy równie brawurowo, jak jego otoczony legendą ojciec, i niestety kosztowało go to miliony. - Jeśli to stanowi jakieś pocieszenie - Symeon mruknął pod nosem - to miałeś rację. Centrum Arnott okazało się mistyfikacją. Nikolos aż podskoczył, nie wierząc własnym uszom. 1 Anula

- Kupiłeś te akcje mimo ostrzeżeń braci Kutrasów? - wybuchnął. Symeon spojrzał na najstarszego syna wzrokiem zbitego psa. - Sądziłem, że chcą zagarnąć wszystkie akcje dla siebie. Słysząc to, Nikolos aż zazgrzytał zębami w bezsilnej złości. Symeon był przyzwoitym człowiekiem, dobrym ojcem i mężem, lecz zupełnie nie miał głowy do interesów. On natomiast już jako nastolatek zaczął grać na giełdzie i jeszcze przed maturą został milionerem. - Będę z tobą szczery - ciągnął ojciec. - To może być dla nas najczarniejsza

s u lo

godzina, lecz wyciągnięto do mnie pomocną dłoń. Byłem zdumiony, skąd przychodzi propozycja... - dodał i zawiesił głos. -

Odpowiedziałem, że takie rozwiązanie w ogóle nie wchodzi w rachubę.

a d n a c s

- Jakie rozwiązanie? - zainteresował się Nikolos. Symeon odwrócił wzrok.

- Nie... Nie mogę wymagać od ciebie takiego poświęcenia. Nie w twoim wieku... Masz zaledwie dwadzieścia dwa lata... - A co mój wiek ma tu do rzeczy! - zirytował się Nikolos. Mów, o co chodzi!

Symeon ze świstem wypuścił powietrze z płuc i przystąpił do wyjaśnień. - Skontaktował się ze mną Theo Demakis i zaproponował, że nas wyciągnie z opresji. Nikolos roześmiał się z niedowierzaniem. - Theo Demakis? Chyba żartujesz - prychnął. - Odkąd to obracamy się w tak wysokich kręgach? 2 Anula

- Jeśli tylko zechcemy, będziemy się obracali. - Theo to rekin. Zanim się obejrzymy, rozszarpie nas. - W innych okolicznościach sądziłbym podobnie jak ty, ale Theo Demakis proponuje nie transakcję biznesową, lecz coś, co można nazwać układem rodzinnym. - Nie rozumiem... - Widzisz, jego jedyny syn nie żyje już od dziesięciu lat - zaczął Symeon. - Theo żenił się aż trzykrotnie, lecz nie doczekał się drugiego

s u lo

potomka. Ma tylko wnuczkę, pól-Angielkę, na dodatek pochodzącą z nieprawego łoża, Prudence. Pragnie, żeby dziewczyna wyszła za Greka z dobrej rodziny. Jest staroświecki i zaproponował

a d n a c s

staroświeckie rozwiązanie. Wybór padł na ciebie. - Nikolos aż zaniemówił z wrażenia. - Gdybyś się ożenił z Prudence i miał z nią dziecko, świat stanąłby przed tobą otworem - ciągnął Symeon. - Zdaję sobie sprawę z cynizmu tej propozycji - dodał - ale obiektywnie rzecz biorąc, ma ona swoje zalety.

Taki układ by nas wszystkich uratował. Wiem, wiem, ty jesteś ambitny, a ona wydaje się gęsią, chociaż złotą... Nikolos zamknął oczy. Był zbulwersowany, zniesmaczony i oburzony podejściem ojca. Prudence, którą jego znajomi ochrzcili „Pudding", ze względu na jej puszyste kształty i upodobanie do ciasteczek, miałaby zostać jego żoną? Prawie jej nie znał, chociaż kilkakrotnie podczas spotkań towarzyskich spieszył jej na ratunek, gdy stawała się obiektem niewybrednych żartów. Nieznajomość greckiego i wrodzona łatwowierność sprawiały, że wszystko 3 Anula

przyjmowała za dobrą monetę. Jej bezradność doprowadzała go do białej gorączki, ale robiło mu się żal biedaczki. Nie znosił pastwienia się nad słabszymi i wziąłby w obronę każdą ofiarę losu, niemogącą samodzielnie stawić czoła dręczycielom. Ale żeby aż się z nią żenić? Nagle przypomniał sobie, jak Prudence zawsze rozpromieniała się na jego widok, i zaczęło kiełkować w jego umyśle podejrzenie, że zwierzyła się dziadkowi, iż wpadł jej w oko, a on postanowił spełnić jej marzenie.

s u lo

- Tato... - z tarasu rozległ się zaniepokojony głos młodszej siostry Nikolosa, Kosmy. - Niechcący słyszałam, o czym

rozmawiacie. Wiem, wiem, nie powinnam podsłuchiwać — ciągnęła,

a d n a c s

wchodząc do pokoju przez drzwi balkonowe - ale nawet gdybyśmy nagle stali się biedni jak myszy kościelne, to uważam, że nie możesz prosić Nika, żeby się ożenił z tą głupią krową. - Jak śmiesz się wtrącać! - wybuchnął Symeon. - To rozmowa między mną i Nikiem. Natychmiast zostaw nas samych - zażądał. - Ale to prawda, co mówię - upierała się nastolatka. - Nik musiałby kazać jej nosić czador, żeby nie widzieć, jaka jest brzydka, nie mówiąc już o innych sprawach.

- Wynoś się - syknął Nikolos. Kosma zalała się łzami, odwróciła się i wybiegła z pokoju. Symeon odprowadził płaczącą córkę wzrokiem, potem ciężko westchnął. - Nigdy nie widziałem wnuczki Demakisa. Jeśli to, co mówi Kosma, jest prawdą, nie mogę cię prosić, żebyś się z nią ożenił. 4 Anula

Nikolos prychnął. Skoro jego ojciec ma tylko takie obiekcje co do tej ohydnej propozycji małżeństwa, to znaczy, że doszedł do ściany i jest gotowy chwycić się każdego sposobu, żeby uniknąć finansowej ruiny. Czy mogę stać z boku i patrzeć obojętnie, jak rodzice i rodzeństwo popadają w nędzę? - zadał sobie pytanie. Z drugiej strony buntował się: „Mam dopiero dwadzieścia dwa lata i stoję u progu życia!" Perspektywa małżeństwa, a nawet, co gorsza, ojcostwa, przerażała go, a propozycja, żeby się poświęcił dla rodziny, oburzała i

s u lo

napawała goryczą. Wiedział jednak, że dziadek Orestes oddałby życie za bliskich...

a d n a c s

- Przypominasz mi mojego syna i jego matkę. - Theo Demakis mierzył wnuczkę zimnym, drwiącym spojrzeniem. - Te same psie oczy, ten sam bojaźliwy uśmiech. Nie masz kręgosłupa. Wiesz, że brzydzę się słabymi ludźmi?

- Gdybym była słaba, zaraz po przyjeździe pojechałabym z powrotem do domu - odcięła się Prudence.

Zadarła dumnie brodę i wytrzymała spojrzenie dziadka, chociaż ze strachu przed nim jej serce biło jak oszalałe. Jego ciągłe docinki dotykały ją do żywego. Minęły trzy tygodnie, odkąd przybyła do tej wspaniałej rezydencji, i każdy dzień był dla niej koszmarem. Jechała do Aten z naiwną nadzieją zaprzyjaźnienia się z nieznanym dotąd najbliższym krewnym, lecz okazało się, że jest on odpychającym, złośliwym staruchem. 5 Anula

Theo Demakis zbył śmiechem jej próby stawienia mu czoła. - Masz mnie za głupca? Jak ci się wydaj e, po co cię tu zaprosiłem? - spytał retorycznie. - Przyjęłabyś każdy rzucony ci ochłap, bo matka znowu pije, a komornicy pukają do drzwi! Prudence spuściła głowę. Kasztanowe włosy zasłoniły jej okrągłą twarz. Teraz wyglądała na swoje dziewiętnaście lat. - No, powiedz, nie mam racji? - szydził. - Masz - szepnęła ze ściśniętym gardłem. Bardzo chciałaby móc

s u lo

mu powiedzieć, że Trixie zerwała z nałogiem i rozpoczęła całkiem nowe życie. Niestety to była nieprawda. Uwagi dziadka brzmiały tak, jak gdyby odczuwał satysfakcję, że dwadzieścia lat temu kazał synowi

a d n a c s

zerwać z ciężarną przyjaciółką.

- Że też Apollo musiał akurat ją wybrać na matkę mojej jedynej wnuczki! A mógł przebierać wśród dziedziczek światowych fortun, arystokratek z tytułami książęcymi... — Theo urwał i machnął ręką z pogardą. - Ale mój syn wolał pijaczkę i rozrzutnicę wątpliwej konduity...

- Nie będę wysłuchiwać, jak obrażasz moją matkę! wykrzyknęła Prudence, prostując się.

Theo uśmiechnął się sardonicznie. - A masz wybór, moja panno? Potrzebne są wam moje pieniądze, żeby się wygrzebać z bagna. Na te słowa Prudence pobladła i znowu spuściła nisko głowę. Dziadek miał rację: pieniądze były im bardzo potrzebne. Matka piła, tonęła w długach, wierzyciele grozili, że podadzą ją do sądu. Prudence 6 Anula

wierzyła, że jeśli kłopoty finansowe zostaną rozwiązane, Trixie zgodzi się podjąć leczenie odwykowe. Rachunek był prosty, pieniądze od dziadka oznaczały dla Trixie życie lub śmierć. Alkoholizm podkopał jej zdrowie. - Sprowadziłem cię do Grecji tylko dlatego, że mam dla ciebie pewne zadanie do wykonania - ciągnął dziadek. - Ciekawe, czy okażesz się na tyle inteligentna, żeby dostrzec otwierającą się przed tobą szansę. - Prudence, zaintrygowana, podniosła głowę. - Co sądzisz

s u lo

o Nikolosie Angelisie? - spytał Theo, zmieniając ton.

Zaskoczona tym pytaniem, oblała się rumieńcem.

- Jest... jest bardzo miły - wybąkała i odwróciła wzrok.

a d n a c s

Oczywiście mogłaby powiedzieć o nim znacznie, znacznie więcej. Po raz pierwszy w życiu była zakochana, lecz starannie skrywała swoją tajemnicę. Nik był przystojnym brunetem o urodzie upadłego anioła, a ona szarą myszką. Nie, nie, jej miłość skazana była na niepowodzenie.

- Jego rodzinie grozi ruina finansowa - wyjaśnił Theo. - Stracą domy, samochody, będą musieli zabrać młodsze dzieci z modnych szkół. Będzie im bardzo trudno przystosować się do skromnych warunków życia. - Urwał i obserwował zdumienie i autentyczną troskę malujące się na twarzy wnuczki. - Ty jednak możesz ich wszystkich uratować - dokończył. - Ja? - zdziwiła się Prudence. - W jaki sposób? - Otóż mam pewien plan i potrzebuję twojej pomocy. Jeśli wyjdziesz za mąż za Nikolosa Angelisa, uratuję ich rodzinę, a także 7 Anula

spłacę długi twojej matki. Będę dla wszystkich bardzo hojny, chociaż to nie leży w mojej naturze - dodał. Prudence wpatrywała się w dziadka szeroko otwartymi ze zdumienia oczami. Kilkakrotn...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.