3 Zle serce Leisa Rayven

Dedykuję tę książkę wszystkim tym, którzy dostali kopa od miłości, a mimo to się podnieśli. Niech Was - pdf za darmo

42 downloads 18206 Views 2MB Size

Recommend Stories


Leisa Rayven - Broken Juliet (ang)
BROKEN JULIET ALSO BYLEISARAYVEN Bad Romeo This is a work of fiction. All of the characters, organizations, - pdf za darmo

1250065984-Wicked-Heart-Starcrossed-Leisa-Rayven
[nQ9.Download] Wicked Heart (The Starcrossed Series) PDF [nQ9.ebook] Wicked Heart (The Starcrossed Series) - pdf za darmo

Leisa Rayven Mister Romance (Masters of Love 1) (ang)
Table of Contents M I S T E R R O M A N C E COPYRIGHT DEDICATION ONE TWO THREE FOUR FIVE SIX SEVEN EIGHT - pdf za darmo

Mister Romance (Masters of Love #1) - Leisa Rayven
Table of Contents M I S T E R R O M A N C E COPYRIGHT DEDICATION ONE TWO THREE FOUR FIVE SIX SEVEN EIGHT - pdf za darmo

Megalex 3 - Serce Kavatah
Megalex 3 - Serce Kavatah - pdf za darmo

Story Transcript


Dedykuję tę książkę wszystkim tym, którzy dostali kopa

od miłości, a mimo to się podnieśli. Niech Wasze delikatne serca grzeje słońce i owiewa łagodny wietrzyk, aż pewnego dnia

zaczaicie się pod strategicznie ulokowanym drzewem, by niczym wojownik ninja powalić miłość celnym ciosem między nogi.

„Wybaw mnie, Panie, od człowieka szczytnych zamiarów i nieczystego serca: bo serce nade wszystko kłamliwe jest i nieczyste”. T.S. Eliot, Chóry z „Opoki”, tłum. Adam Pomorski

1 KTO RAZ SIĘ SPARZY…

Obecnie

Sala prób Pier 23

Nowy Jork

Ciarki na plecach. Gorąca, szumiąca krew. Cholera. Niedobrze. Czemu po tylu latach wciąż mi się to zdarza? Nie jestem dziewczyną, która łatwo traci głowę. To nie w moim stylu. Gdybym miała sama się opisać, użyłabym słów: racjonalna pasjonatka, zapalczywa, ale metodyczna, spontaniczna, a zarazem zorganizowana. Wszystkie te cechy, choć pozornie się wykluczają, czynią mnie cholernie dobrą inspicjentką i nie wstydzę się stwierdzić, że w wieku dwudziestu pięciu lat jestem jedną z najbardziej szanowanych producentek wykonawczych na Broadwayu. Producenci wiedzą, że w sytuacji kryzysowej mogą polegać na moim spokoju. Prowadzę spektakle z wojskową precyzją i wymagam pełnego profesjonalizmu od wszystkich, a najbardziej od siebie. Moje zasady tworzenia wolnego od stresu środowiska pracy nie podlegają negocjacjom: traktować wszystkich z szacunkiem, być stanowczą, ale sprawiedliwą, i nie wdawać się w miłosne relacje z ludźmi związanymi z przedstawieniem. Przez lata udawało mi się postępować zgodnie z własnymi zasadami, jest jednak coś, co może za jednym zamachem podkopać całą moją wewnętrzną równowagę. Coś, a raczej ktoś. Liam Quinn. Siedzę wraz z całym zespołem produkcyjnym w prywatnej sali kinowej i patrzę, jak półnagi mężczyzna na ekranie powala na ziemię tabuny nieprzyjaciół. Wstydzę się tego, jak palą mnie policzki. Płytkiego oddechu i ściśniętych ud. Tego, że chłonę każde ujęcie jego twarzy i ciała. Zachwytu nad każdym drgnieniem mięśnia. Ale jeszcze bardziej wstydzę się tego, że jego pełna pasji gra każe mi

fantazjować o namiętnych chwilach, które mogłabym z nim spędzić. Nie tylko w łóżku, choć są one z pewnością wysoko na liście. Mówiąc wprost, mam na jego punkcie zupełnego bzika. Jest jedynym mężczyzną, który kiedykolwiek tak na mnie działał, i można śmiało powiedzieć, że mam do niego o to pretensje. Utrudnia mi to życie i w ogóle jak on śmie! Na ekranie podbiega do pięknej rudowłosej dziewczyny i przyciąga ją do siebie w namiętnym uścisku. Ruda to Angel Bell – jej zdjęcie jest na okładce najnowszego numeru magazynu „People”, którego głównym tematem są „Najpiękniejsze kobiety we wszechświecie”, krótko mówiąc: bogini. Idealne ciało. Idealne cycki. Idealna twarz. W filmie gra księżniczkę serafinów, a Liam jest jej ogniście seksownym demonem-niewolnikiem. Właśnie niemal unicestwili świat, by móc być razem, a teraz Liam całuje ją tak, jak gdyby zależało od tego jego życie. Cholera, ten typ potrafi całować. Zakładam nogę na nogę i wzdycham. To jakieś wariactwo. Nie mam nic przeciwko stanowi podniecenia jako takiemu, ale podniecenie, które wywołuje we mnie ten konkretny mężczyzna, to przepis na katastrofę. Kiedy ostatnim razem sobie na nie pozwoliłam, kiepsko się to dla mnie skończyło. Czuję na ramieniu dotyk czyjejś dłoni i odwracam się. Marco Fiori, jeden z najbardziej szanowanych broadwayowskich reżyserów, nachyla się w moją stronę. Oczy błyszczą mu z ekscytacji i staje się jasne, że nie ja jedna dostrzegam, hm… przymioty Liama. – Niezły okaz, prawda? – szepcze Marco. Wzruszam ramionami. – O ile komuś coś takiego się podoba. Moje szalejące hormony krzyczą: podoba nam się. I to jeszcze jak. Kłopot w tym, że nie może nam się podobać, bo Liam jest aktorem, a my się nie umawiamy z aktorami. Poza tym za kilka tygodni będę jego inspicjentką. Na dodatek jest zaręczony ze swoją olśniewającą ekranową partnerką. Aha, no i jest jeszcze jeden powód, chyba najważniejszy: swego czasu przeżyłam z nim krótki, ale piekielnie namiętny romans, po którym do dziś nie mogę się pozbierać. W jakiś sposób udało mi się zapomnieć o bólu, który mi sprawił, być może dlatego że w równym stopniu mam pretensje do siebie i do niego. Ale pożądanie? Ono wciąż bucha, niwecząc mój spokój, rozbijając go w drobny mak niczym słoń w składzie porcelany. No więc tak. Zapowiada się ciekawy projekt. To będzie cud, jeśli ja i mój profesjonalizm wyjdziemy z niego cało. Pół godziny później, po porywającym punkcie kulminacyjnym, w którym

Liam ratuje świat, po czym kocha się do utraty tchu ze swoją ekranową partnerką, film dobiega końca. Nareszcie. Zapalają się światła i ruszamy do sali konferencyjnej. Nasz zespół jest niewielki, składa się z producentki Avy Weinstein, reżysera, czyli Marco, scenografki oraz szefowej produkcji i wreszcie z mojego asystenta i najlepszego przyjaciela Joshuy Kane’a. – Wszystko gra? – pyta Josh, kiedy zajmujemy miejsca przy stole. – Jesteś cała czerwona. – W porządku – odpowiadam. – Trochę się zgrzałam. Gorąco tam było, nie? Josh wzrusza ramionami. – Kiedy Angel siedziała półnaga w łaźni, owszem, ale poza tym prawie odmroziłem sobie jaja. Klimatyzator był chyba ustawiony na „arktyczną zamieć”. Sięgam po leżący przede mną folder i wachluję się nim. Moja twarz ustawiona jest raczej na „powierzchnię Słońca”. Josh uśmiecha się pod nosem. – No co? – rzucam obronnym tonem. – Nic. Po prostu bawi mnie, że po tylu latach wystarczy jedno spojrzenie na Liama Quinna i robisz się czerwona jak sałatka z buraków mojej babci. – Zamknij się. – A więc nie zaprzeczasz. – Zamknij dziób. Piśnij Marco choć słówko, a wyrwę ci te twoje odmrożone jaja i zrobię sobie z nich kolczyki. Josh parska śmiechem. – Marco nie wie, że wy dwoje się… no wiesz, znacie? – Nie. – Ani tego, że od sześciu lat wszystkie twoje seksualne fantazje krążą wokół Liama? Rzucam mu gniewne spojrzenie. Josh podnosi ręce. – Jak sobie chcesz. Będę trzymał buzię na kłódkę. Ale jeśli rzucisz się na niego na próbie, oczekuję, że będę zwolniony od wszelkiej odpowiedzialności. – Jeśli choćby się do niego zbliżę, to będzie znaczyło, że poniosłeś porażkę jako mój platoniczny partner życiowy. Pamiętaj o tym. – O rany, kobieto. – Wzdycha sfrustrowany. – Zapanowanie nad tobą to naprawdę robota na pełen etat. Nawet gdy odbija mi tak, że zawstydziłabym samego Charliego Sheena, Josh potrafi sprawić, że się uśmiecham. To właśnie dlatego od drugiej klasy liceum jest moim najlepszym kumplem. Poznaliśmy się oczywiście na zajęciach kółka teatralnego. Był tam jednym z nielicznych chłopaków hetero i choć oboje kochaliśmy teatr, na scenie nie szło nam najlepiej. Po stanowczo nieudanym

debiucie aktorskim, w którym zagraliśmy niewątpliwie najbardziej niezdarną parę kochanków na świecie, postanowiliśmy wstąpić na mniej efektowną ścieżkę kariery i zasilić szeregi pracowników technicznych. Okazało się, że mój talent organizacyjny i apodyktyczność są w teatrze zaletą, i nie minęło wiele czasu, gdy zostałam najmłodszą inspicjentką w historii szkoły. Z jakiegoś powodu Josh był zadowolony z roli Robina przy moim zakulisowym Batmanie i od pierwszej chwili tworzyliśmy dynamiczny duet. Ludzie zawsze się dziwią, że pozostajemy tylko przyjaciółmi, ale tak po prostu jest. Najlepsi kumple do grobowej deski. – A więc, drużyno – mówi Marco, kiedy siedzimy już wszyscy przy stole. – Obejrzeliśmy właśnie ostatni film z serii Gniewne serce z Liamem Quinnem i Angel Bell, czyli przyszłymi gwiazdami mojej fantastycznej, uwspółcześnionej wersji Szekspirowskiego Poskromienia złośnicy. Bardzo podoba mi się jego koncepcja nowych adaptacji klasycznych komedii Szekspira. Są inteligentne, pełne aktualnych nawiązań i odkąd pracowałam przy ostatniej z nich, która zresztą okazała się hitem, jestem ich wielką fanką. Tak się złożyło, że główne role w tym przedstawieniu zagrali mój brat Ethan i piękna Cassie Taylor, obecnie jego narzeczona. Gdy po kilku miesiącach spektakl zszedł z afisza, Marco zwerbował mnie do nowego projektu. Oczywiście nie wiedziałam wtedy, że jego gwiazdą zostanie „władca moich majtek” Liam Quinn. Gdybym zdawała sobie sprawę z tej drobnostki, uciekłabym, gdzie pieprz rośnie. Praca z facetem, przy którym płonę niczym nocne niebo nad Las Vegas, nie zapowiada się zbyt przyjemnie. – No dobrze – mówi Marco. – O ile nie spędziliście ostatnich kilku lat pod jakimś kamieniem, wiecie, że Liam i Angel są aktualnie złotą parą Hollywood. Spotykali się przez kilka lat, potem zaręczyli i jak można wywnioskować z regularnych publicznych wybuchów czułości, są w sobie zakochani do wyrzygu. Pamiętam dzień, kiedy odkryłam, że się zeszli. Nigdy w życiu nie czułam się tak wykiwana. Ani tak nieszczęśliwa. Zdawało mi się, że łączy mnie z Liamem coś wyjątkowego, ale tamte zdjęcia były dowodem, że nawet tak cudowni mężczyźni jak Liam Quinn bywają cholernie zmienni. Marco pokazuje leżące przed nami na stole plastikowe teczki. – Te biogramy pozwolą wam zapoznać się z naszymi gwiazdami. Są w nich oficjalne CV, a także ciekawostki dotyczące życia osobistego i upodobań. Jakby mi to było potrzebne. Od lat śledzę Liama w internecie. Nie jestem z tego szczególnie dumna. – Z tyłu – ciągnie Marco – znajdziecie ridery Liama i Angel. Rider to lista przedmiotów, które produkcja musi zapewnić, aby gwiazdy spektaklu były zadowolone. Mogą to być wymagania bardzo proste bądź zupełnie niedorzeczne.

– Pamiętajcie, proszę, że nie mamy do czynienia ze zwykłymi aktorami teatralnymi – mówi dalej Marco. – To gwiazdy filmowe przyzwyczajone do tego, że spełniane są ich najdziwniejsze żądania. Postarajmy się ich nie zawieść. Zerkam na listę Angel. Rany, poważnie? Wygląda na to, że szczęście panny Bell zależy od tego, czy jej garderoba będzie cała w bieli: białe dywany, meble, zasłony oraz kwiaty. Jedzenie i napoje są natomiast dobrane według pewnego mało znanego bestsellera pod tytułem Ekskluzywne żarcie, które sprawi, że pójdziesz z torbami. Przewracam kartkę, by spojrzeć na rider Liama. Składa się z czterech punktów: Hantle. Wi-Fi. Ciasteczka z...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.