5 Elizabeth Chandler - 05 Ucieczka

Chandler Elizabeth Pocałunek anioła 05 Ucieczka Prolog Gregory miał już teraz pewność: Ivy o nim wie. - pdf za darmo

2 downloads 84812 Views 1MB Size

Recommend Stories


Laurelin Paige Chandler 5
CHANDLER LAURELIN PAIGE PAIGE PRESS, LLC CONTENTS Chapter 1 Chapter 2 Chapter 3 Chapter 4 Chapter - pdf za darmo

Elizabeth 5
Elizabeth 5 - pdf za darmo

Story Transcript


Chandler Elizabeth Pocałunek anioła 05 Ucieczka

Prolog Gregory miał już teraz pewność: Ivy o nim wie. Dotarło do niej wreszcie, że on skrywa się w umyśle Beth. Poczuł podwójną radość. W końcu krzywdzenie Ivy nie przyniesie mu żadnej satysfakcji, jeśli sama Ivy nie będzie wiedziała, że jej to robi. Zemsta jest słodka. Z dnia na dzień stawał się coraz silniejszy i sprawniejszy. Od chwili, gdy zaczął myszkować w umyśle Beth, ona zwalczała go, ale stopniowo ją osłabiał. Ciało i umysł Beth niedługo będą mu posłuszne. A niech Ivy wzywa na pomoc Tristana. Anioł Tristan odszedł. A lojalny dotąd Will już się od niej odwrócił. Dopadnie Ivy samą - ta myśl podniecała Gregory'ego tak samo jak wtedy, kiedy jeszcze chodził po ziemi we własnym ciele. Beth z pewnością wyczuła jego podniecenie: zadrżała. Skoro już udało mu się przejąć kontrolę nad umysłem Beth, z przyjemnością wypróbowałby którąś ze starych taktyk. Stworzyć atmosferę strachu - powoli torturować umysł i duszę Ivy - tak, to będzie prawie tak przyjemne jak jej zabicie. Bo przecież ją zabije, to jasne. Tym razem zwycięży. Zemsta jest słodka, pomyślał. Poczuł głęboką satysfakcję, gdy usta Beth poruszały się z wolna, wypowiadając jego słowa: - Już niedługo.

1 - To nie do wiary! - wykrzyknął Chase, utkwiwszy w Ivy swe siwe oczy, w których malował się udawany podziw. Ivy, Will i Beth ścisnęli się na rozłożonym kocu, by zrobić dla niego miejsce. Chase przybył w ostaniej chwili i dołączył do grona świętującego Dzień Niepodległości na plaży przy zatoce. Jakimś cudem zawsze udawało mu się ich odnaleźć. - W zeszłym roku zamordowano twojego chłopaka - ciągnął Chase, a w jego oczach pojawił się błysk rozbawienia. - A w tym roku zadajesz się z bezwzględnym mordercą. Nieźle, jak na tak miłą dziewczynę! Ivy miała ochotę go zganić, lecz tylko potrząsnęła głową, jakby sama nie mogła uwierzyć w to, że została tak paskudnie oszukana. - To okropne! Luke owi udało się mnie nabrać. Nigdy bym nie przypuszczała, że potrafi być agresywny. - Dla mnie to było oczywiste - odparł Chase. Will, który do tej pory w zamyśleniu rysował na piasku jakieś bazgroły, wyrzucił patyk, podniósł głowę i z niechęcią zmrużył piwne oczy. Ivy wiedziała dlaczego. Chase od początku chciał wiedzieć coś więcej o nieznajomym, którego morze wyrzuciło na plaży Lighthouse Beach. Poza tym nie do końca wierzył w amnezję Luke a. Ale to Will ostrzegał ją

wielokrotnie, że ten gość, którego znaleźli nieprzytomnego i pobitego i który twierdził, że nie ma pojęcia, co się stało, może ukrywać nieciekawą przeszłość. Ivy kiedyś myślała, że Will ją ostrzega, bo przyzwyczaił się ją chronić. Kiedy z nim zerwała, zaczęła przypisywać jego zachowanie zwykłej zazdrości. Koniec końców Will miał jednak rację, zgłaszając na policję nową sympatię Ivy. Luke McKenna uciekał, poszukiwany za uduszenie swej byłej dziewczyny. - Już po wszystkim - powiedział Will. - Zostawmy to. - Pomyślałem tylko... - drążył Chase. - Juz po wszystkim! - powtórzył Will. Ivy wiedziała, że Will słusznie się na nią złości. Musiała to przyznać, biorąc pod uwagę wszystko to, czego ani on, ani pozostali nie wiedzieli. To, że umiał ten gniew opanować i dalej pracować razem z nią w zajeździe „Seabright", dowodziło siły jego charakteru. Zeszłego lata, kiedy umarł Tristan, Will ryzykował życiem, by uratować Ivy z rąk mordercy Tristana, Gregory ego. Przyjaciele Ivy wiedzieli tylko tyle, że Ivy niedawno zerwała z Lukiem, bo po raz kolejny została oszukana przez „bezwględnego mordercę". - Wcale nie jest po wszystkim - powiedziała Beth. Wszyscy odwrócili się w jej stronę. - On się zemści. Ivy poczuła, że cierpnie jej skóra na ramieniu. Czy Beth mówiła teraz o Luke'u, czy o Gregorym? - Luke zemścił się, kiedy udusił tamtą dziewczynę - odparł Chase. - Zresztą zdążył nawiać. Jeśli ma trochę oleju w głowie, jest już daleko stąd. Luke McKenna jest daleko, pomyślała Ivy. Utonął tamtej nocy, kiedy Tristan dopełznął do brzegu w ciele Luke'a. Ale gdzie jest Tristan?

Ivy modliła się, by był teraz w jakimś bezpiecznym miejscu, gdzie nie znajdzie go policja. Inaczej oskarżą go o zbrodnię popełnioną przez Lukea. Ze względów bezpieczeństwa musiał trzymać się z daleka. Z dala od niej. Dla Ivy było to tak samo bolesne jak wtedy, gdy po raz pierwszy go straciła. Ivy wycofała się z rozmowy. Spojrzała na ciemne wody Zatoki Cape Cod. Co jakiś czas widać było, jak w górę strzela niewielki płomień, oświetlając kontury barki pełnej fajerwerków. Ludzie z niecierpliwością sprawdzali godzinę na telefonach komórkowych i zegarkach. Wreszcie z barki wystrzeliła jasna raca. Wszystkie twarze zwróciły się ku górze. - Och! - wykrzyknęli chórem zebrani. Na tle nocnego nieba wybuchły kolorowe fajerwerki, czerwone promienie zakończone gwieździstymi okręgami. Ivy patrzyła na spadające iskry sztucznych ogni: małe kule światła nagle gasły i odchodziły w niebyt. Zastanawiała się, skąd Tristan wziął się w ciele Lukea. Lacey twierdziła, że upadł tamtej nocy, gdy wykorzystał swe anielskie moce, by dać życie Ivy. Czy to znaczy, że teraz był upadłym aniołem? Serce Ivy buntowało się przeciw takiej myśli. Tristanem kierowała jedynie miłość. Jej brat przyrodni, Gregory, działał z zazdrości, chciwości i śmiertelnego gniewu. Zeszłego lata chciał ją zabić. Zamiast niej zginął Tristan. Przez jakiś czas Gregory udawał, że też jest w żałobie, próbował nawet pocieszać Ivy. Przed jej młodszym bratem Philipem też grał rolę kochającego starszego brata, tylko po to, by w ten sposób dotrzeć do Ivy. Gdyby jego kolejny plan się powiódł, zabiłby wtedy i ją, i Philipa. Lecz to Gregory umarł i stał się demonem, nie Tristan. Kaskada barw na niebie sprawiła, że Ivy wróciła do rzeczywistości. Fioletowe ogniki mieszały się z zielonymi, a złote

z fioletowymi. Ognisty deszcz, pomyślała Ivy. Odwróciła się do Beth i zaparło jej dech w piersiach: przyjaciółka patrzyła na nią oczyma, w których czaił się ogień i gniew. Po chwili kolejna seria fajerwerków przykuła uwagę Ivy. Ostateczna kolorowa eksplozja rzuciła na zwróconą w górę twarz Beth złowieszczy blask. Już po wszystkim; nad spokojną zatoką unosił się teraz tylko gęsty dym. Po chwili ciszy rozległy się brawa i dźwięki syren z łodzi. Dookoła nich ludzie zaczęli wstawać, z zapałem wymieniając się wrażeniami na temat pokazu fajerwerków. - Widywałem lepsze - powiedział Chase, gdy szli plażą w kierunku Wharf Lane. - W Jackson's Hole... - Życie cię chyba strasznie rozczarowuje - zauważył Will. Zawsze się okazuje, że już widziałeś i robiłeś lepsze rzeczy. Chase wzruszył ramionami. - Po co miałbym udawać? Nie lubię fałszywej skromności. Ty też nie, prawda, Elizabeth? - dodał, obejmując ramiona Beth. Beth wyśliznęła się z jego uścisku. Chase roześmiał się. Im bardziej Beth próbowała od niego uciec, tym bardziej Chase ją nękał. Na początku była pełna podziwu dla chłopaka, którego pamiętała z czasów gimnazjum, kiedy to spędzała lato na Cape Cod. Niezdarny Chase Hardy wyrósł na wysokiego młodego mężczyznę o szerokich ramionach, z ciemnymi kręconymi włosami i oczami przywodzącymi na myśl morską bryzę. Wyglądał jak bohater romantycznej powieści, które tak lubiła pisać Beth. Jednak tamtego wieczoru, kiedy odbył się seans, Beth zmieniła się. Oddaliła się od Chase'a, od Ivy - od wszystkich z wyjątkiem Willa. Will zmarszczył czoło, widząc Chase'a i Beth razem. Ivy zastanawiała się, czy to dlatego, że nie lubił Chase'a, czy też dlatego, że

dziwiło go zachowanie Beth. Dawna Beth, najwrażliwsza osoba, jaką Ivy znała, pozwoliłaby nawet kobrze usiąść sobie na ramieniu, byle tylko nie zranić jej uczuć. Przez ostatni tydzień Ivy nikomu nie mówiła o sekrecie Beth, który odkryła. Miała nadzieję, że jednak się myli - choć w głębi duszy wiedziała, że tak nie jest. Czekała na właściwy moment, by porozmawiać z Willem o ich wspólnej przyjaciółce. Z perspektywy czasu wszystko wydawało się jasne: Beth, naturalne medium, stanowiła dla Gregory'ego najłatwiejszy cel. Była jednak niezwykle delikatna - miała łagodny głos, subtelne rysy twarzy i jasne, miękkie włosy. Dopiero patrząc w jej pociemniałe oczy, Ivy widziała, że jej przyjaciółkę opętał Gregory. Chase szedł obok Willa, kiedy ruszyli przed siebie wzdłuż Wharf Lane. Rozmawiali o filmach. Ivy trzymała się Beth, która wciąż odwracała twarz, jak gdyby interesowały ją tylko ciemne żywopłoty oraz mury ciągnące się wzdłuż wąskiej uliczki. Ulica dobiegała do drogi numer 6A - na jednym rogu stał duży wiktoriański budynek, a na drugim stary kościół. Will zaparkował na kamienistym podjeździe za kościołem. - Poczekajcie - powiedział, zatrzymując się na krawędzi podjazdu. - Chciałbym się tu rozejrzeć. Jako artysta zawsze poszukiwał ciekawych krajobrazów i budynków. Pozostali poszli za nim, okrążając kościół. Budynek był nieduży. Na każdej ścianie widniały tylko trzy podłużne, podwójne okna. Kościół miał spadzisty, stromy dach, a w nim trójkątne okna mansardowe. Róg drewnianego budynku wieńczyła dzwonnica na planie kwadratu, której wysoka, zadaszona kruchta kryła wejście do samego kościoła. Dzwonnica była obita

wąskimi deskami - na pierwszym poziomie ułożono je poziomo, a na drugim pionowo, deski tuż pod dzwonem wycięto zaś w falowany, fantazyjny deseń, jak gdyby mistrz cukiernictwa udekorował całą konstrukcję polewą czekoladową, a następnie wygładził nożem, tworząc przy tym delikatne wzory. Drzwi do kościoła były zamknięte na klucz - Will sam to sprawdził. Chase stał przy schodach, nie ukrywając znudzenia. Beth oddaliła się od budynku, skrzyżowała ramiona i skuliła się, jakby było jej zimno. - To już nie jest kościół - poinformowała Ivy, czytając tabliczkę wbitą w trawnik. - Prowadzą zbiórkę pieniędzy, żeby go wyremontować i urządzić tu świetlicę, w której będą organizowane przeróżne imprezy. Ivy podeszła do miejsca, gdzie stała Beth, i podniosła głowę, patrząc na dzwonnicę, której kontur rysował się delikatnie na tle nocnego nieba. - Wygląda na to, że dalej wisi tam dzwon. - „Nie pytaj, komu bije dzwon" - zacytował Chase, udając brytyjski akcent. - „Bije on tobie". Beth z niepoko...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.