Antologia SF - Galaktyka 1

Radziecka fantastyka naukowa Galaktyka I Wybór Tadeusz Gosk i Sławomir Kędzierski Słowo wstępne Anto - pdf za darmo

9 downloads 39027 Views 1MB Size

Story Transcript


Radziecka fantastyka naukowa

Galaktyka I

Wybór Tadeusz Gosk i Sławomir Kędzierski

Słowo wstępne Antologia, której pierwszy tom przedstawiamy czytelnikom, nie jest pierwszą prezentacją radzieckich opowiadań fantastyczno–naukowych w Polsce. Ukazały się przecież między innymi „Biały stożek Ałaidu” (1961), „Alfa Eridana” (1962), „W pogoni za wężem morskim” (1967), „Wynalazca wieczności” (1978) czy też „Okno w nieskończoność” (1980). Poza tym radziecka nowelistyka SF prezentowana była niejednokrotnie w almanachach „Kroki w nieznane”, w serii „Stało się jutro” oraz na łamach czasopism. Czy oznaczało to jednak, że jest ona znana i doceniana, zwłaszcza przez nowe pokolenie miłośników fantastyki? Chyba nie. Przecież, jak nietrudno spostrzec, wszystkie wymienione wyżej pozycje stały się na dobrą sprawę „cymeliami” rzadko spotykanymi w antykwarycznym obiegu i bibliotekach. Niewątpliwie jest to spora strata, gdyż właśnie prezentacja krótkich form literackich stwarza wspaniałą możliwość przedstawienia tego, tak popularnego w Związku Radzieckim gatunku i wyjścia poza zamknięty krąg kilku, świetnych co prawda, ale jednak niezbyt licznych nazwisk. Zasadność dokonania i opublikowania takiego wyboru jest więc oczywista, problem polega jednak na tym, jak takiego wyboru dokonać. Przygotowanie antologii jest zawsze procesem subiektywnym. Dochodzą w nim do głosu indywidualne gusty, zainteresowania, a nawet sympatie, nie zawsze łatwe do racjonalnego wytłumaczenia. Wypadałoby tu więc wysunąć pewne dość chyba istotne zastrzeżenie. To, z czym się zetknie czytelnik na kartach tej antologii, jest przede wszystkim próbą zaprezentowania utworów ciekawych, charakterystycznych dla radzieckiej powojennej fantastyki i — rzecz chyba istotna — stanowiących zajmującą, dobrą lekturę. Wszelkiego rodzaju zobowiązania historycznoliterackie czy akademickie odgrywałyby drugoplanową rolę. I dlatego też w tym tomie znalazły się obok opowiadań autorów znanych, o ustalonej renomie i bogatym dorobku, również utwory pisarzy wypowiadających się rzadko, niekiedy nie znanych jeszcze polskim czytelnikom. Wypada tu zauważyć, że losy fantastyk: w Związku Radzieckim tuż po wojnie były trudne. Miała ona wprawdzie świetne tradycje — w latach dwudziestych fantastyką zajmowali się przecież Aleksy Tołstoj i Michał Bułhakow, ale na początku lat powojennych, przy obowiązującej wówczas w ZSRR poetyce realizmu socjalistycznego, wydawało się, że nie ma tam miejsca na coś takiego, jak maszyny czasu, podróże kosmiczne czy spotkania z innymi cywilizacjami. Niejaką (i nijaką) próbą połączenia wymagań socrealizmu z marzeniami o przyszłości była tak zwana „fantastyka bliskiego zasięgu”, którą tak wspaniale wyszydzili Strugaccy w swojej powieści „Poniedziałek zaczyna się w sobotę” (1970). Pisarzem, który zapoczątkował odrodzenie fantastyki o wielkim, w czasie i przestrzeni, rozmachu był niewątpliwie Iwan Jefriemow, którego utwór otwiera pierwszy tom GALAKTYKI. Czytelnikom, mającym w pamięci przede wszystkim „Mgławicę Andromedy” (1961), utwór, który swą wizją Wielkiego Pierścienia, wizją społeczeństwa dalekiej przyszłości przełamał bariery stawiane przed fantastyką naukową, opowiadanie „Tajemnica Hellenów” może wydać się nietypowe. Niesłusznie jednak — po prostu ukazuje ono nieco inny nurt twórczości Jefriemowa, jego zainteresowania

antykiem, problemami estetyki, które często powracały w innych jego utworach Jest zresztą doskonałym przykładem, ze radziecka fantastyka, wychodząc z kręgu „krótkodystansowych” zainteresowań, bardzo szybko zaczęła rozwijać się w kilku kierunkach Powstawały opowiadania zarówno o wyraźnie klasycznej proweniencji, w których miejscem akcji był kosmos, gdzie przenoszono się w czasie, w rozmaity sposób stykano się z cywilizacjami pozaziemskimi, jak i utwory, w których element fantastyczny służył do wysnuwania pewnych myśli o charakterze filozoficznym Równolegle wykształciły się tez i inne formy — jak na przykład „na wpół prawdopodobne historie” Szefnera, osadzone w rzeczywistości, w konkretnych realiach codzienności, ale jednocześnie z silnie zaakcentowanym elementem fantastycznym, oddziałującym na osobowość bohatera jak katalizator jego pozytywnych i negatywnych cech Pojawia się również fantastyka poetycka o symbolicznym charakterze, odnajdujemy tez fantastykę humorystyczną, w której celuje Warszawski (me gardząc zresztą poważniejszą tematyką) Podobnie dużą swobodę poruszania się w rożnych typach SF prezentuje Kirył Bułyczow, pisząc zarówno utwory tradycyjne, jak tez fantastykę dla dzieci, czy tez niepowtarzalny w nastroju cykl opowiadań rozgrywających się w Wielkim Guslarze Nie zawsze jednak można było pokazać różnorodność czy tez ewolucję pisarzy Taki właśnie problem pojawił się w przypadku Strugackich czy Michajłowa. Strugaccy, bez których antologia byłaby niekompletna od początku wypowiadali się prawie zawsze w większych formach literackich (obydwa zamieszczone w GALAKTYCE teksty są autonomicznymi fragmentami dwóch powieści) Michajłow zaś, pisarz bardzo ciekawy o stale rozwijającym się talencie i wielkich możliwościach twórczych, również od pewnego czasu przestał parać się nowelistyką. Co jednak wydaje się w tych wszystkich utworach najważniejsze co stanowi ich wspólny mianownik? Kiedy przyjrzymy się im bliżej, spróbujemy zastanowić się nad intencjsmi pisarza widzimy, ze prawie zawsze pod zajmująca fabułą sensacyjnym wydarzeniem, humorystyczną sytuacją ukrywa się pytanie o człowieka. Scenerie są fantastyczne, sytuacje też, ale zasygnalizowane problemy są ważne, a lekka forma nie zawsze ukrywa błahą treść. Nie jest to oczywiście specyfika wyłącznie radzieckiej fantastyki, ale cecha dobrej, nie tylko fantastycznej literatury, bez względu na to, w jakim języku została napisana. Sławomir Kędzierski

Iwan Jefriemow Elinskij siekriet

Tajemnica Hellenów Tajemnica Hellenów to drugi w moim życiu utwór literacki, napisany wkrótce po opowiadaniu Spotkanie z Tuskarorą. Napisałem go w 1942 r. do serii Opowieści o rzeczach niezwykłych pod ogólnym tytułem Siedem rumbów, ale nie został opublikowany. W owym czasie, kiedy nie znano jeszcze cybernetyki i biologii molekularnej, idea pamięci „genowej”, leżąca u podstaw mego Opowiadania, odczytana zestala jako swego rodzaju mistycyzm. Jednakże kwestia ta nurtowała mnie przez całe następne lat dwadzieścia i wreszcie myśl, niejasno jeszcze sprecyzowana w Tajemnicy Hellenów, znalazła pełny wyraz w powieści Ostrze brzytwy (1959–1963). Celowo pozostawiłem opowiadanie w pierwotnym kształcie, żeby pokazać czytelnikom, jak dawne pomysły obrosły nową tkanką w wyniku gigantycznych osiągnięć nauki, dokonanych w połowie naszego stulecia. — Jestem bardzo wdzięczny wam wszystkim — cicho powiedział do zebranych profesor Izrael Abramowicz Fajncymmer, a jego głęboko zapadłe ciemne oczy rozświetliły się blaskiem. — Dziękuję, że w ciężkich latach wojny nie zapomnieliście o moim jubileuszu… Postaram się zrewanżować opowieścią o pewnej niezwykłej historii z ostatnich lat. My, uczeni, nie lubimy odsłaniać teorii nie potwierdzonych jeszcze licznymi faktami, a tym bardziej mówić o faktach nie znajdujących wyjaśnienia, dlatego proszę przyjąć mą opowieść za dowód szacunku i uznania, jakie żywię dla was. Jak wiecie, życie swe poświęciłem badaniu ludzkiego mózgu i funkcji psychiki. Tę najciekawszą dziedzinę nauki traktowałem niejednostronnie, nie ograniczając się ramami wąskiej specjalności, starałem się budowę i czynność mózgu ogarnąć w całej złożoności tego aparatu służącego do myślenia. Byłem gorliwym anatomem, fizjologiem, psychiatrą i tak dalej, zanim nie trafiłem na obecną swoją specjalność — psychofizjologię mózgu. W ostatnich latach usilnie pracowałem nad wyjaśnieniem istoty pamięci i muszę się przyznać, że osiągnąłem bardzo mało, zbyt trudne to zadanie. Poruszając się po omacku w chaosie nie wyjaśnionych faktów, błądząc jak w ciemnościach w ogromie skomplikowanych, uzależnionych wzajemnie komórek nerwowych mózgu, zebrałem jedynie oddzielne okruchy wiedzy, nie będąc w stanie stworzyć z nich wiarygodnego fundamentu nauki o pamięci. Przypadkowo trafiłem na szereg zjawisk bardzo jeszcze niejasnych, o których jak dotąd nie zamierzałem nic publikować. Zjawiska te nazwałem pamięcią pokoleń lub pamięcią genetyczną. Nie będę tu nic udowadniał, powiem tylko, że drogą dziedziczenia przekazuje się szereg bardzo skomplikowanych, nieświadomych, niekiedy całkiem automatycznych funkcji układu nerwowego żywej istoty. Instynkty i różne odruchy nie mogą pochodzić, jak sądzę, wyłącznie z podkorowych, niższych warstw mózgu. Bierze w tym udział niewątpliwie sama kora mózgowa, a co za tym idzie, cały mechanizm jest znacznie bardziej złożony niż dotąd sądzono. Uproszczenie mechaniki instynktu to największy błąd współczesnej fizjologii. Ale to jeszcze nie jest pamięć, pamięć stoi znacznie wyżej w łańcuchu coraz bardziej skomplikowanych mechanizmów kierujących percepcją i uświadomieniem sobie otaczającego nas świata. Jak mówi współczesna nauka, pamięci się nie

dziedziczy, a więc te obrazy świata zewnętrznego, które są przechowywane w mózgu i gromadzone tam przez całe życie danego osobnika, na zawsze giną z chwilą jego śmierci i w żaden sposób nie wzbogacają, nie przekazują niczego następnym pokoleniom. Istota mego odkrycia polega na tym, że znalazłem fakty świadczące o przekazywaniu pewnych danych zakodowanych w pamięci drogą dziedziczenia z pokolenia na pokolenie. Proszę mi wybaczyć ten długi wstęp, ale sprawa jest na tyle złożona, że muszę was uprzednio przygotować, w innym razie moją niezwykłą historię tłumaczyć sobie będziecie mistyką i innymi diabelstwami. Proszę się nie śmiać, jest to przecież powszechna, czy niemal powszechna, słabość rodzaju ludzkiego. Nie pierwsi i nie ostatni fakt wiarygodny, ale całkiem dla was niewytłumaczalny, uznacie za nadprzyrodzony. Wracam do tematu. Zauważyliście wszyscy, ale z niczym nie wiązaliście tego faktu, że na przykład piękno form, czy to architektury, czy jakiegoś pejzażu, czy ludzkiego ciała itd., odczuwane jest i w gr...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.