Balcerzan Edward - Literatura z literatury

Aby rozpocząć lekturę, kliknij na taki przycisk , który da ci pełny dostęp do spisu treści książki. Jeśli ch - pdf za darmo

15 downloads 30194 Views 1MB Size

Story Transcript


Aby rozpocząć lekturę, kliknij na taki przycisk

,

który da ci pełny dostęp do spisu treści książki. Jeśli chcesz połączyć się z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poniżej.

Edward Balcerzan

LITERATURA Z LITERATURY (strategie tłumaczy)

2

Tower Press 2000 Copyright by Tower Press, Gdańsk 2000

3

WSTĘPNE ZEZNANIE AUTORSKIE Literatura z literatury? Brzmi to jak cytat z manifestu postmodernistycznego, a przecież nie jest wyrazem modnej – zdecydowanie obcej autorowi – „filozofii wyczerpania”. Różnica między rzecznikami wspomnianej filozofii a (takimi jak ja) sympatykami innych dążeń literaturoznawczych sprowadza się do tego, jak kto postrzega literaturę u źródeł literatury. Wszyscy są zgodni, iż w każdej epoce utwory tudzież normy artystyczne poprzedników stanowią aktywne tworzywo nowych dzieł – gdy generacje wstępujące kornie naśladują cudze słowo, i gdy hałaśliwie dyskredytują dziedzictwo przeszłości, i wreszcie gdy dzieła swe sytuują w kręgu poetyki reminiscencji. Rzecz w tym, że dla postmodernisty literatura stanowi jedyne źródło (rodowód, materiał, kontekst) literatury. I dlatego jej impet, twierdzą, musiał się w końcu wyczerpać, czego rzekomo w końcu XX wieku mamy być świadkami. Tak radykalna postawa budzi dziś – podobnie jak wszelkie twory ekstremalne – spore zaciekawienie. W dziejach naszej dyscypliny analogiczne chwilowe, oślepiające redukcje stawały się nieraz pożytecznymi próbami pobudzenia refleksji badawczej poprzez sztuczne anomalie metodologiczne (nieraz na niebezpiecznej granicy zdrowego rozsądku). Ulegałem i ja, w młodości, podobnym pokusom: formalistycznym, fenomenologicznym, strukturalistycznym. Poddawałem się utopiom Czystości, czyli metody oczyszczającej literaturę z „niepotrzebnego” balastu. To już minęło (z wiekiem). Metaforę „literatura z literatury” traktuję tu więc jako jedno z wielu równorzędnych ujęć – z założenia niepełnych, laboratoryjnych. Bliskie mi są dążenia tych szkół badawczych, które wyróżniają literackie źródła literatury, by szukać dla nich miejsca pośród źródeł innych, życiowych, para- oraz zgoła pozaliterackich. Nieraz – pozasłownych. Relacje między tekstem a jego wieloma tworzywami oraz genealogiami – za każdym razem inaczej określają niepowtarzalny kształt analizowanego tekstu. Prawo wielości odniesień, rozmaitości kontekstów i tworzyw nie traci mocy nawet tam, gdzie można sądzić, że literatura istotnie tylko z literatury się rodzi, a mianowicie – w literackich tłumaczeniach, którym jest poświęcona ta książka. W książce wracam parokrotnie do koncepcji strukturalistów moskiewskich (z połowy lat sześćdziesiątych), koncepcji przeciwstawiającej przekład sensu stricto jako operację aktywizującą wyłącznie kody literackie – interpretacji translatorskiej, która każe tłumaczowi wykroczyć poza kod, a więc i poza literaturę, w stronę rzeczywistości, do której odnosi się dany fragment dzieła oryginalnego, i którą tłumacz opisuje czy nazywa jakby po raz drugi, „swoimi słowami”, wchodząc w rolę autora. Otóż w praktyce translatorskiej – co w swojej książce obserwuję i omawiam w rozmaitych odniesieniach historycznoliterackich – przekład sensu stricte (gdy literatura wyłania się z literatury, i tylko w niej znaczy) bezustannie krzyżuje się z interpretacją translatorską. Zazwyczaj gra w świecie znaków (między językiem L1 a językiem L2), jeżeli odbywa się w pracowni żywego tłumacza, a nie w podzespołach maszyny do tłumaczenia, nie jest grą „czystą”, odizolowaną od biografii przekładowcy, jego doświadczeń życiowych, kultury literackiej czy wreszcie intencji nadającej translacji kierunek „ideologiczny”, jak to się dzieje w (zajmujących mnie tutaj) przekładach utajonych czy polemicznych. Czyli: przekład jest „literaturą z literatury”: głównie, przede wszystkim, ale – nie jedynie... Najstarszy z zamieszczonych tu tekstów pisałem na przełomie 1964 i 1965 roku. Był to wygłoszony w lutym 1965 roku na IV Konferencji Teoretycznoliterackiej Młodszych Pracowników Naukowych Polonistyki w Pcimiu (drugi mój w życiu – już nie studencki) referat pt. Zagadnienie „pola znaczeniowego” w badaniach przekładów poetyckich (B. Jasieński i W. Majakowski), opublikowany w tomie Wiersz i poezja (Wrocław 1966). Z kolei tekst najnowszy pt. Rosyjskie ,,Urodziny” Wisławy Szymborskiej odczytałem w lutym (znów luty!) 1996 4

roku na konferencji translatologicznej w Ustroniu Śląskim (znów góry!); rzecz ukazała się w tomie pt. Polityka a przekład, w serii Studia o przekładzie pod redakcją Piotra Fasta (Katowice 1996). Po drodze były zainteresowania innymi tematami i powroty do spraw przekładoznawczych. Z zainteresowań sztuką tłumaczenia powstały cztery książki, dwie całkowicie translatologiczne (Styl i poetyka twórczości dwujęzycznej Brunona Jasieńskiego. Z zagadnień teorii przekładu. Wrocław 1968; Pisarze polscy o sztuce przekładu 1440-1974. Antologia. Poznań 1977) i dwie łączące translatologię z problemami twórczości oryginalnej (Oprócz głosu. Warszawa 1971; Kręgi wtajemniczenia. Czytelnik. Badacz. Tłumacz. Pisarz. Kraków 1982). Nie zaprzątałbym uwagi Czytelnika tymi bio-bibliograficznymi, a na dodatek sentymentalnymi okolicznościami, gdyby nie pewien – wynikający z nich – problem, najzupełniej podstawowy dla kształtu Literatury z literatury: jak pogodzić – w jednej książce jednego autora – prace, które odnoszą się wprawdzie do tej samej dziedziny, ale powstawały w różnych sezonach literaturoznawczych, musiały reagować na przemijające presje i gasnące nadzieje chwili, wchłaniać zmienne intonacje mowy naukowej, odbijać kapryśne rytmy życia humanistyki ostatnich lat (z górą) trzydziestu? W grę wchodzi kilka sposobów rozwiązania tej kwestii. Można teksty najstarsze przerobić tak gruntownie, by oznaki dawności zostały w nich zatarte całkowicie. Lub odwrotnie: uszanować wersje pierwodruków, nie zmieniać ani przecinka. Obie decyzje, wykluczające się wzajem, łączy jeden rys wspólny: uległość wobec dyktatury czasu. W pierwszym wypadku, dokonując generalnej rekompozycji prac dawniejszych, trzeba być dobrowolnym zakładnikiem idei prezentystycznej, wedle której rację ma tylko teraźniejszość. W drugim wypadku, stroniąc od autopoprawek rację przyznawałbym wyłącznie faktom przeszłości, nawet gdyby dziś wymagały rewizji (zgodnie z przesłaniem Piłata: „com napisał, tom napisał”). Tymczasem to, co w obcowaniu z wszelkimi świadectwami wiedzy o literaturze inspiruje najsilniej, dzieje się pomiędzy, tworzy się w dialogu wciąż ewoluującej teraźniejszości z kolejnymi stanami przeszłości. Komponując Literaturę z literatury – wybrałem dialog. Te myśli o sztuce przekładu, których nadal jestem gotów bronić, zachowuję. Ocalam także liczne ślady przeobrażeń retorycznych, które stały się w minionym trzydziestoleciu nie tylko moją przygodą z językiem badawczym (są doświadczeniem paru generacji). Lecz archiwalna prawda tekstu stanowi w mojej książce mimo wszystko cel poboczny, uzupełniający. Postanowiłem nie powtarzać tego, co w swoich pracach dawniejszych odczytuję dziś jako nietrafne, wadliwie sformułowane, zbyt jednostronne lub nie potwierdzone przez nowsze strategie tłumaczy. Jawne potknięcia (dostrzeżone przez autora) zostały tu więc już to wyeliminowane, już to przypomniane po to, by w komentarzu autopolemicznym – w przypisach lub w tekście głównym – można je było natychmiast poprawić, i to jawnie, na oczach Czytelnika, wtajemniczając Go w dialog autora z autorem. A tym sposobem – zwabić do dialogu. Poznań, 30 sierpnia 1997

5

DWUJĘZYCZNOŚĆ JAKO PRZEDMIOT BADAŃ LINGWISTYCZNYCH I LITERACKICH Dwujęzyczność albo bilingwizm (ang. bilingualism, ros. двуязычие) to jeden z centralnych obiektów zainteresowania interlingwistyki, dyscypliny językoznawczej, która ukształtowała się w pierwszych dziesiątkach lat XX w. Dla interlingwisty bilingwizm jest przede wszystkim wynikiem współdziałania dwu języków etnicznych, pozostających ze sobą w kontakcie, przy czym w grę wchodzi tu zarówno kontakt kauzalny, tymczasowy, więc epizodyczny, jak i permanentny. Zakłada się nadto, a założenia te przyjmiemy od razu, że współdziałanie to nie po prostu rozrzut pojedynczych przypadkowych zapożyczeń czy naleciałości z języka L1 w języku L2, lecz gra dwu systemów. Współpraca, ale i walka, dwu struktur semiotycznych. W tej walce, w tej grze, obie strony wykazują aktywność. „Ilekroć między dwoma językami zostaje ustanowiony tego czy innego typu związek – stwierdza Juryj Żłuktenko – żaden z nich nie odznacza się biernością. Każdy język jest nie tylko schematem abstrakcyjnych współodniesień czy systemem przeciwstawień, lecz w pierwszym rzędzie jest on pewnym rodzajem ludzkiej działalności.”1 Język ma zdolność stawiania oporu tak jego użytkownikom, jak i językom innym. Jest tedy wyposażony w pewną energię. „Zasoby energii wewnętrznej w językach – pisze dalej Żłuktenko – są tak wielkie, że, znajdując się nawet w nie sprzyjających dla siebie warunkach, każdy język zachowuje możliwość pewnego oddziaływania na inne systemy językowe, z którymi się kontaktuje. Ogólna suma procesów dynamicznych, odbywających się w kontakcie interlingwistycznym, składa się właśnie na to, co określamy mianem współdziałania językowego. Należą tu procesy stymulacji i hamowania, przenoszenia substancji językowej oraz modeli, przeplatania zwyczajów artykulacyjnych i wypowiadawczych, wzajemne nakładanie się granic semantycznych oraz wiele innych.”2 Dwujęzyczność stanowi jakby urzeczywistnienie owej sumy procesów interlingwistycznych. Jest pewną realnością bezpośrednio dostępną instrumentowi badawczemu. „Jeden z aksjomatów lingwistyki głosi – powiada Einar Haugen – iż gdziekolwiek odbywa się wpływ jednego języka na drugi (a wpływy takie istnieją wszędzie), realizuje się on poprzez dwujęzyczność użytkowników.”3 Bilingwizm tedy jest zawsze bilingwizmem czyimś. Pojęcie „dwujęzyczności” wydaje się nieoddzielne od pojęcia „człowieka dwujęzycznego”. Oto jedna z bardziej kompletnych charakterystyk interesującego nas tu zjawiska:

1

Ю.А. Ж л у к т е н к о: Моет контакты. Проблемы интерлтвистик...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.