Believe in me ( Trust in me

Believe in me – J. Lynn Wybrana nowela z anatologii: "Fifty First Times" Tłumaczenie nieoficjalne: sy - pdf za darmo

5 downloads 47919 Views 199KB Size

Recommend Stories


Take Me (Lessons in Seduction # - Sophie Holloway
TAKE ME SOPHIE HOLLOWAY Contents Take Me Copyright About the Book 1. Chapter One 2. Chapter Two 3. Chapter - pdf za darmo

Meet Me In the Dark - J.A. Huss
A Dark Suspense By Standalone Novels Three, Two, One (321): (A Dark Suspense) Meet Me in the Dark Rook and Ronin - pdf za darmo

J.A. Huss - Meet Me In the Dark -
A Dark Suspense By Standalone Novels Three, Two, One (321): (A Dark Suspense) Meet Me in the Dark Rook and Ronin - pdf za darmo

Story Transcript


Believe in me – J. Lynn Wybrana nowela z anatologii: "Fifty First Times" Tłumaczenie nieoficjalne: sylwiaz97

Jeśli gdzieś kiedykolwiek istniałaby instrukcja obsługi – coś jak Zdobycie Dziewczyny dla Ułomów – mógłbym edytować lub napisać taki mamuci tom w nanosekundę. Odkąd tylko skończyłem dwanaście lat, miałem talent do pozyskiwania uwagi rodzaju żeńskiego. Do diabła. Kiedy umrę na nagrobku napiszą pewnie coś jak: Tu leży Oliver (Ollie) Ryan. Bez wątpienia za życia, dzięki swojemu urokowi nieźle się zabawiał. No i nie dyskryminowałem. Kocice. Koteczki. Czarne. Białe i wszystkie z każdym odcieniem skóry pomiędzy. O krągłych kształtach i grubsze, czy chude jak patyk, nie miało to dla mnie różnicy. Ja po prostu kochałem kobiety, a one kochały mnie. Z wyjątkiem jednej dziewczyny. Brittany Simmons nigdy nie była fanką mojego zabawnego – i całkiem pysznego – tyłka. Moja szkoła medyczna byłaby opłacona gdybym dostawał dolara za każdym razem, gdy przewróciła oczami na moją sugestię byśmy poznali się bliżej, albo kiedy odchodziła ode mnie gdy byłem w środku mówienia jej czegoś ekstremalnie ważnego. Przykładowo jak to świetnie wyglądalibyśmy razem w moim łóżku. To nie poszło tak jak planowałem. Kiedy raz powiedziałem to do niej na imprezie, wyglądała jakby dzieliło ją kilka sekund od zdzielenia mnie w jaja. A ja lubiłem mojej jaja dokładnie takie jakie były, z dala od niej tej nocy. I jeśli pamiętałem poprawnie, podszedłem po tym do tej uroczej małej brunetki, która chciała porobić inne rzeczy z moimi jajami, w które nie był zaangażowany ból. Między mną a Britt, przez cały mój zeszły studencki rok rozwijał się jakby antagonistyczny flirt. Była najlepszą przyjaciółką dziewczyny mojego współlokatora, więc na kampusie i poza nim wpadaliśmy na siebie dosyć często. Nie było rozmowy, która nie zawierałaby silnych

podtekstów seksualnych, czy nie kończyłaby się jakąś obelgą skierowaną w moją stronę. Może powinienem kupić jej żółwia. To wydawało się działać w przypadku Cama. Ale po namyśle, Britt rzuciłaby mi pewnie żółwiem w twarz, co nie byłoby zabawne, ale robiąc to wyglądałaby gorąco. Brit... cóż, Brit była innym typem dziewczyny od tych, z którymi spędzałem czas. Tak samo seksowna jak każda inna dziewczyna ze swoimi blond włosami do ramion i brązowymi oczami. I tyle jej krągłych bioder i kształtnych nóg ile widziałem wystarczyło, bym zaczął się ślinić na zawołanie. Ale chodziło o coś więcej niż to. Dziewczyna była mądra i nie cofała się przed żadnym gównem. Z jej przemądrzałymi odpowiedziami i nuklearnym poziomem siły w opieraniu się mojej osobie, zawsze przedstawiała rodzaj wyzwania, którego podjął by się każdy facet. Ale miesiąc czy coś takiego do tyłu, wieczoru przed wyjazdem do szkoły medycznej, kiedy wpadliśmy na siebie na parkingu przed blokiem Cama i Avery, coś się w niej zmieniło. Ubrana w dresy i prostą koszulkę, z włosami upiętymi z tyłu w kucyk i bez grama makijażu, nadal wyglądała seksownie jak nikt inny. Wyszczerzyłem się, kiedy stanęła między pierwszymi dwoma rzędami, czekając aż podszedłem do niej spacerkiem. – Już za mną tęsknisz? Przekrzywiła głowę na bok i uniosła brew. – Wjeżdżasz jutro prawda? Na UZV?1 – Tak jest. – Szkoła medyczna? - kiedy przytaknąłem, zaśmiała się miękko. Będziesz musiał przystopować z imprezowaniem. – Cokolwiek. Jestem świetnym wielozadaniowcem. 1 Uniwersytet Zachodniej Virigini.

Brit wpatrywała się we mnie, a skóra wokół jeJ pełnych ust – ust dla których oddałbym wszystkie palce, by wiedzieć jak smakują i je poczuć – napięła się. – Nie będziesz imprezował tak jak to robiłeś, kiedy będziesz w szkole medycznej. Nie będę. Byłbym głupi robiąc tak, ale ona nie musiała tego wiedzieć. – Dlaczego nie? Przewróciła oczami. – Bo z tego co wiem, szkoła medyczna jest całkiem ciężka. – Wierz lub nie... - Pochyliłem się do dołu i pacnąłem jej nosek. Jestem mądrzejszy niż sądzi większość ludzi. Zmarszczyła nos i odsunęła się. – Wiem o tym. To stwierdzenie zbiło mnie z tropu i nie powiedziałem niczego, gdy delikatny uśmiech rozświetlił jej twarz. – To jedna z rzeczy, które w tobie lubię Ollie. Jesteś mądry. Otrząsnąłem się z tego. – Jedyna rzecz, którą we mnie lubisz? – To nie jedyna rzecz, - odpowiedziała. - Masz niezły tyłek. Wybuchnąłem śmiechem i jej uśmiech się poszerzył. – Zawsze wiedziałem, że przez cały ten czas mnie obczajałaś. Brit wzruszyła ramieniem, gdy przeniosła ciężar ciała z jednej nogi na drugą.

– I czekasz by mi to powiedzieć do nocy przed moim wyjazdem? To jest po prostu złe. Zaśmiała się delikatnie, ale uśmiech szybko zniknął z jej twarzy. – Będziesz się zachowywał? Do dziś dnia nie mam pojęcia dlaczego powiedziałem to, co powiedziałem ani nie przewidziałem jaki to będzie miało na mnie wpływ. – Oczywiście, - powiedziałem. A następne słowa musiały wyjść mi z tyłka. - Dla ciebie. Nabrała płytkiego oddechu, a następnie wyciągnęła się. Pocałowała mnie w policzek i pieprzcie mnie jeśli moje serce nie szarpnęło się jak szalone w mojej piersi. – Proszę cię, dbaj o siebie, - wyszeptała, ustami muskając mój policzek. Patrzyłem jak stanęła całkowicie na stopach i mały smutny uśmiech wypłynął na jej pulchne usta, zanim kiwnęła raz głową i odwróciła się idąc do bloku. Cholera, ale chciałem za nią pobiec. To było prawie dwa miesiące temu i ten niewinny słodki całus w policzek, był wtedy jedyną akcją. Czułem się jakbym znów był cholernym prawiczkiem. Ale wróciłem do tej małej mieściny Wschodniego Panhandlu na weekend. Byłem tu, siedząc w samochodzie jak jeden z tych dziwnych facetów, którzy bujali się w pobliżu colledgowych imprez w vanach, rozpamiętując stare dobre czasy. Pocierając szczękę wyłączyłem silnik i spojrzałem na trzypiętrowy dom. Z garażu wylewało się światło. Miejsce nie było zbytnio zapakowane. Do diabła, nie byłem pewny dlaczego tu przyszedłem. No

dobra. To było kłamstwo. Planowałem zajechać odwiedzić przyjaciół, ale nie planowałem pójścia na imprezę. Ale Cam szedł. Avery też. I powiedzieli mi, że Brit tu będzie. Więc ja też tu byłem. Z celem, który nie obejmował bycia w dupę pijanym. Przynajmniej nie od razu. Potrzebowałem wszystkich funkcjonujących komórek mózgowych, bo musiałem porozmawiać z Brit. Musiałem wiedzieć czy między nami było coś, po roku flirtowania i pyskówek. Jeśli tak to do diabła musieliśmy coś z tym zrobić, żebym mógł ją w końcu wyrzucić z głowy. Celem bycia tu dziś było wrócenie do normalności, a normalność dla mnie to nie pożądanie żadnej szczególnej dziewczyny, zwłaszcza tej która pocałowała mnie tylko w policzek, w mordę jeża. Szarpiąc gumkę z nadgarstka ściągnąłem włosy do tyłu z dala od twarzy i sięgnąłem po butelkę... Puknięcie w moje okno sprawiło, że prawie zrobiłem w majty i odwróciłem się w tę stronę. Serce mi podskoczyło. Żadnego w tym zaskoczenia. Zaskoczenie byłoby lepsze. Brit wpatrywała się we mnie. Te jej duże, śliczne brązowe oczy były podkreślone czernią. Szeroki uśmiech wygiął jej usta, gdy obniżyła gęste rzęsy. – Przestraszyłam? Przez chwilę, nie zrobiłem nic poza gapieniem się na nią jak idiota. Boże, minęło tylko jakieś dwa miesiące odkąd ostatnio ją widziałem, ale przysięgam że nadal mogłem poczuć jej całus na policzku. – Ollie? - uśmiech zaczął znikać. Otrząsając się z tego, sięgnąłem do klamki i wyszedłem z samochodu. Brit cofnęła się, oczami podążając za mną, gdy wyprostowałem się do pełnego wzrostu. Byłem wysokim facetem, mierząc dobrze ponad sześć stóp, ale Brit nie była taka niska. Ustami sięgała mi do

brody. – Czekałaś tu na mnie? - zapytałem, szczerząc się gdy przewróciła oczami. - Przyznaj się. Czekałaś. Miała na sobie jedną z tych swetrowych tunik, a ja usiłowałem jak cholera nie spuszczać wzroku na te jej śliczne nogi, kiedy skrzyżowała ramiona na piersi. – Tak naprawdę to dopiero tu dotarłam i zobaczyłam, że siedziałeś w samochodzie. Miałam nadzieję, że jeszcze nie odpadłeś. – Oj daj spokój, wiesz przecież lepiej. To na końcu imprezy zazwyczaj odpadam w samochodzie. – Też prawda. - Roześmiała się miękko kiedy spojrzała na dom bractwa i z powrotem na mnie. - Wyglądasz.... wyglądasz dobrze. – Ty też. Otworzyła oczy trochę szerzej na nagłe pogłębienie się mojego głosu. – Niech mnie piorun strzeli, Brit, nie wyglądasz dobrze, sprostowałem. - Wyglądasz gorąco jak cholera. Bit spojrzała na siebie. – Zacząłeś już pić? – Nie wypiłem ani kropelki niczego innego jak wody. - Podszedłem bliżej, a ona przygryzła dolną wargę kiedy byłem na tyle blisko by oddychać tym samym powietrzem co ona. Zdławiłem jęk kiedy przeszyło mnie ukłucie czystego pożądania. – To twój pierwszy raz. - Doliny w jej policzkach pogłębiły się pod światłem lampy ulicznej, gdy wędrowała po mnie wzrokiem. - Nie jest ci zimno? Zima, wiosna czy lato zawsze byłem w klapkach Nike, szortach i Tshircie. – Eee tam, to jest dla mnie idealna pogoda.

Brit powoli rozkrzyżowała ramiona. – Więc jak tam na UZV? – Dobrze. Jak można się było spodziewać. - Urwałem i najdziwniejsze słowa wyszły z moich ust. - Nie imprezowałem. - Nie to, że wisiałem jej wyjaśnienia, ale moje usta i tak poruszały się dalej. - Chodziłem tylko na zajęcia i uczyłem się w mieszkaniu, które tam miałem. – Nie sądziłam, że tak naprawdę olejesz szkołę medyczną imprezując, - powiedziała, opierając się krągłym biodrem o mój samochód. Podobało mi się to jak nie spieszyła się na imprezę. Bo ja też tego nie robiłem. - Nigdy tak na serio nie wierzyłam, że jesteś głupim imprezowym kolesiem. Nie ważne jak bardzo się w ten sposób zachowywałeś. Otworzyłem usta żeby... nie wiem co. Czując jak trochę ciepła napływa na moją twarz, potarłem ręką brodę. – Jak zajęcia mijały tobie? – Tak samo jak wcześniej. Nic naprawdę ekscytującego w dzieleniu się tym. - Wyciągnęła rękę ciągnąc za brzeg mojej starej, znoszonej uniwersyteckiej koszulki. - Wiesz, myślę, że to drugi raz w całym życiu gdzie rozmawiamy i nie obrażamy siebie nawzajem. Jej małe palce nadal owinięte były wokół brzegu mojej koszulki i kiedy wygiąłem swoje ciało do jej, zgięła ramię i musnęła nim moje biodro. – To źle? - serce mi waliło jak cholera, k...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.