Biała Gorączka - Jacek Hugo-Bader

WYDAWNICTWO CZARNE S.C. www.czarne.com.pl SEKRETARIAT: ul. Kołłątaja 14, III p. 38-300 Gorlice, tel./fax +4 - pdf za darmo

6 downloads 6398 Views 3MB Size

Story Transcript


WYDAWNICTWO CZARNE S.C. www.czarne.com.pl SEKRETARIAT: ul. Kołłątaja 14, III p. 38-300 Gorlice, tel./fax +48 18 353 58 93 e-mail: [email protected], [email protected], [email protected] redakcja: Wołowiec 11, 38-307 Sękowa tel./fax +48 18 351 02 78, tel. +48 18 351 00 70 e-mail: [email protected] sekretarz redakcji: [email protected] dział promocji: ul. Andersa 21/56, 00-159 Warszawa tel./fax +48 22 621 10 48 e-mail: [email protected], [email protected], [email protected] dział sprzedaży: Beata Motyl, MTM Firma ul. Zwrotnicza 6, 01-219 Warszawa, tel./fax +48 22 632 83 74 e-mail: [email protected] Skład: D 2 D.pl ul. Morsztynowska 4/7, 31-029 Kraków, tel. +48 12 432 08 52 e-mail: [email protected] Wołowiec 2011 Wydanie IV Projekt okładki i stron tytułowych AGNIESZKA pasierska Fotografia na okładce © by abbas / magnum photos / ek pictures Fotografie w środku tomu © by JACEK hugo-bader, 2009

Mapa © by sebastian kullmann / agencja gazeta Copyright © by jacek hugo-bader, 2009 Cytaty zamieszczone w tekście pochodzą z: M. Wasiljew, S. Guszczew, Reportaż z XXI wieku, przeł. W. Kulicki, Warszawa: Wiedza Powszechna, 1960 Redakcja Magdalena Budzińska Projekt typograficzny i redakcja techniczna ROBERT OLEŚ / D 2 D.pl Skład Małgorzata poździk / D 2 D.pl Korekta Małgorzata poździk / D 2 D.pl Małgorzata uzasowicz / D2D.pl ISBN 978-83-7536-296-1 Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o. virtualo.eu

Spis treści Zamiast wstępu Część I – ZNIKAJĄCY PUNKT Maską w stronę wiatru Egzamin na świra, czyli mały i niepraktyczny rusko-polski słownik slangu hipisowskiego... Wściekłe psy Pole minowe Miss HIV Skrawek nieba Czarny kwadrat Warkocz Anioła Stróża Biała gorączka Szamanka od pijaków 296 godzin CZĘŚĆ II – PUŁAPKA NA ANIOŁY Symfonia kurewska c-moll Wiśniowy sad Pułapka na myszy Dola dla aniołów Zmartwychwstanie nad Morzem Karskim Święte morze Syberii Szesnasta ekspedycja Bomżycha Magellan 2008

Zamiast wstępu Pojechałem do ZSRR kilka razy w 1991 i 1992 roku i więcej nie chciałem. Fantastyczni ludzie i obraza rozumu. Wielka sztuka i poniżające poszukiwania z opuszczonymi spodniami choć kawałka papieru toaletowego. Wspaniała architektura i okno wychodzące na górę śmieci na wysokość drugiego piętra. Zabrakło mi wtedy reporterskiego zrozumienia, zabrakło determinacji. I oto Jacek Hugo-Bader wchodzi w imperium dla mnie. Bo kiedy czytam jego reportaże, mam wrażenie, że specjalnie dla mnie, czytelnika przeżywa te wszystkie przygody. Przeżywa je niejako w moim imieniu. Wiem, że inni też mają takie wrażenie: czytają i czują, że to jest ich człowiek tam. I włazi, gdzie ja bym się bał wleźć. Ryszard Kapuściński opisywał imperium z lotu ptaka; uchwycił mechanizmy myślenia, zachowań, procesów. Hugo-Bader opisuje imperium z perspektywy wałęsającego się psa; chwyta mechanizmy myślenia, zachowań, procesów i na dodatek szczura za ogon. Mariusz Szczygieł

Część I – ZNIKAJĄCY PUNKT

Czin Li. Wędrowny Chińczyk gdzieś pod Nowosybirskiem

Maską w stronę wiatru

Modliłem się tylko, żeby nie nawalił mi w nocy w tajdze i żebym nie spotkał bandytów. Na pierwsze z tych nieszczęść byłem przygotowany, na drugie – nie. Byłem chyba jedynym wariatem, który przez ten straszny ocean lądu podróżował bez broni, do tego samotnie. Ulubionym sportem miejscowych jest strzelectwo. Jadą normalnie, po prawej stronie drogi, ale kierownicę też mają z prawej, bo to samochody z Japonii. Trzymają ją w lewej ręce, więc prawą mogą bardzo łatwo wystawić przez okno i walić w biegu z tego, w co są uzbrojeni, do tablic informacyjnych, znaków drogowych i reklam. Na wschodzie Syberii nie widziałem jednego drogowskazu, żeby nie był podziurawiony jak durszlak. Małe i duże kalibry, ogień pojedynczy, serie, a czasem ogromne wyrwy po śrutowej „armacie”. A co kilkadziesiąt kilometrów wrak spalonego samochodu. Na pewno zepsuły się w zimie, i to nocą, a ich zrozpaczeni właściciele podpalali je, żeby się ogrzać. Jest mała szansa, że dzięki temu przeżyli. Noc Partacze. Przed wyjazdem powinni się byli dowiedzieć, jak przetrwać zimową noc w tajdze. Zawsze stawiam samochód maską w stronę wiatru. Na wszelki wypadek. Jeśli wieje z innej strony, może tłoczyć trujące spaliny do środka. Zostawiam samochód na wolnych obrotach, żeby grzał. Paliwa nie zabraknie, bo zużywa tylko około jednego litra na godzinę, a mam przecież co najmniej pół zbiornika. To najświętsza zasada podróżowania w zimie samochodem po Syberii. Tankować tak często, żeby zawsze było co najmniej pół zbiornika. Jednak

przed ułożeniem się do snu zawsze wyłączam silnik. Za duże ryzyko. Wiatr zmieni w nocy kierunek, i już się nie obudzę. Ale włączam budzik w telefonie. Co dwie godziny zrywam się i odpalam samochód, żeby popracował dziesięć, piętnaście minut. Nie chodzi nawet o to, żeby podgrzać kabinę, tylko silnik i miskę olejową. I podładować akumulator. Już przy trzydziestu stopniach mrozu nie ma szans, żeby bez tych manewrów auto rano odpaliło, bo olej silnikowy robi się gęsty jak plastelina. Raz przy takiej temperaturze dolewałem go do silnika i przy okazji uzupełniałem płyn hamulcowy i do wspomagania. Wszystkie były tak gęste, że nie chciały wylecieć z butelki. Ale załóżmy, że rozładował się telefon i nie obudziłem się aż do rana. Trzeba rozpalić ognisko. Oczywiście nikt rozsądny nie podróżuje przez Syberię bez siekiery. Rąbiesz drewno i ustawiasz stos, ale nie podpalisz go nawet benzyną, bo jest straszny mróz, wiatr i wszystko uwalane w śniegu. Woziłem ze sobą w bańce gotową mieszankę benzyny z olejem silnikowym w proporcjach jeden do jednego. Od tego zajmie się nawet mokre drewno. Ale załóżmy, że utknąłem na zabajkalskich stepach, a nie w tajdze. Nie ma opału. Ale ja mam go ze sobą. Z Europy wiozę na Sybir karton drewna. Rzecz jasna nie chodzi o to, żeby pogrzać ręce. Trzeba wziąć ognisko na łopatę (jest tak samo ważna jak siekiera) i wsunąć je pod samochód, ogrzać silnik, a przede wszystkim miskę olejową. Równie dobrze mogę to zrobić palnikiem benzynowym. To bardzo proste urządzenie podobne do małego miotacza płomieni, które kupiłem w sklepie z żelastwem za sześćset rubli (sześćdziesiąt złotych). Ale załóżmy, że mróz jest tak straszny, a ty spałeś tak długo, że akumulator rozładował się do zera. Ja mam drugi. W kabinie, gdzie jest znacznie cieplej. Nie muszę go nawet przenosić, bo połączony jest z pierwszym kablami. Wystarczy przestawić przełącznik. Ale załóżmy, że zepsuł się silnik, który cię grzeje. Musisz przetrwać co najmniej do rana. Wprawdzie Sybiracy mają powiedzenie, że u nich nawet wroga nie zostawia się samego w tajdze, ale nie dotyczy to sytuacji drogowej i nocy. Ruch wtedy bardzo maleje, choć nie zamiera, lecz nie ma takiej siły, która zmusiłaby rosyjskiego kierowcę, żeby zatrzymał się po zachodzie słońca. Boją się bandytów.

Najlepszym rozwiązaniem jest webasto, autonomiczne ogrzewanie napędzane małym silnikiem spalinowym, które grzeje niezależnie od pracy samochodu. Kosztuje tysiąc euro, więc poskąpiłem sobie, ale mam małą maszynkę turystyczną do gotowania, którą rozpalam w kabinie, a przed pójściem spać gaszę, żeby oszczędzać gaz. W nocy grzeje mnie jedna albo dwie świece, które ustawiam na podłodze. Najniższa temperatura, przy której spędziłem noc w samochodzie, nad ranem spadła do minus trzydziestu sześciu stopni, a w kabinie było tylko piętnaście stopni mrozu. Oczywiście mam wspaniały puchowy śpiwór i puchową kurtkę, i zawsze zapas picia i jedzenia na kilka dni. Marzenie W marcu 1957 roku, być może dziewiątego o godzinie trzynastej, w sobotę, bo w soboty odbywały się cotygodniowe zebrania działu nauki „Komsomolskiej Prawdy”, dwóch reporterów dostało od redaktora naczelnego niezwykłe polecenie. (Tego dnia i o tej godzinie na podłodze z pastowanych desek między kuchnią a sypialnią w mieszkaniu mojej babci przy ulicy Warszawskiej 62 w Sochaczewie niespodziewanie przyszedłem na świat). – Trzeba opowiedzieć naszym czytelnikom o przyszłości – mówił naczelny „Prawdy”. – Opiszcie, jak będzie się żyło w Związku Radzieckim za jakieś pięćdziesiąt lat, powiedzmy w dziewięćdziesiątą rocznicę Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. To znaczy w 2007 roku. Książka Michaiła Wasiljewa i Siergieja Guszczewa, dziennikarzy „Komsomołki”, nosi tytuł Reportaż z XXI wieku. Autorzy pisali, że na co dzień będziemy używali mózgów elektronowych (nazywamy je dzisiaj komputerami), miniaturowych stacji nadawczo-odbiorczych (komórek), bibliotransmisji (czyli internetu), samochody będziemy otwierali na odległość (a więc pilotem), zdjęcia robili aparatem elektrycznym (cyfrowym) i oglądali telewizję satelitarną na płaskich ekranach. Pisali o tym w czasie, kiedy w domu, w którym przyszedłem na świat, nie było nawet czarno-białego telewizora, toalety i telefonu, żeby zadzwonić po lekarza.

Wasiljew i Guszczew najwięcej czasu spędzili w moskiewskich pracowniach Akademii Nauk ZSRR , a potem myślami przenieśli się w przyszłość i wspaniałym odrzutowcem ruszyli w podróż na Syberię 2007 roku. Postanowiłem zrobić sobie prezent na pięćdziesiąte urodziny i ruszyć z tą książką przez całą Rosję, z Moskwy do Władywostoku. Ale nie polecę przecież samolotem tak jak autorzy Reportażu z XXII wieku. Pociągiem z kolei jeździłem tam już kilka razy. Boże kochany! Toż nadarza się jedyna okazja, żeby powtórzyć wyczyn Kowalskiego! Amerykańskiego mechanicznego wojownika, półboga, samotnego jeźdźcy, ostatniej na tej planecie bohaterskiej duszy, dla której prędkość oznaczała wolność. Tak o nim mówili w Znikającym punkcie, głośnym amerykańskim filmie, który w latach siedemdziesiątych stał się buntowniczym manifestem mojego pokolenia. Wreszcie jest okazja, żeby zrealizować młodzieńcze marzenie i tak jak on samotnie przeskoczyć samochodem cały kontynent, tylko że mój jest dwa i pół razy większy od Ameryki, za Czytą kończy się droga, a ja uparłem się, że pojadę zimą. Koniecznie chciałem posmakować jej na Syberii. – Ziiiimąąąąą?! Jeśli nie wrócisz na Boże Narodzenie, możesz w ogóle nie wracać – powiedziała żona i wiem, że nie żartowała. Ch...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.