Dziwny los szkolnych statków liceów morskich

Dziwny los szkolnych statków liceów morskich31 lipca 2013, godz. 18:00 (27 opinii) autor: Michał Lipka artykuł his - pdf za darmo

5 downloads 70311 Views 694KB Size

Recommend Stories


500 zagadek morskich.1964
500 zagadek morskich.1964 - pdf za darmo

LOS! - Janvier-Fevrier 2017
LOS! - Janvier-Fevrier 2017 - pdf za darmo

LOS! 2015-03-04 (19)
LOS! 2015-03-04 (19) - pdf za darmo

LOS! 2016-01-02 (24)
LOS! 2016-01-02 (24) - pdf za darmo

32 2017 05-06 LOS!
32 2017 05-06 LOS! - pdf za darmo

Story Transcript


Dziwny los szkolnych statków liceów morskich 31 lipca 2013, godz. 18:00 (27 opinii) autor: Michał Lipka artykuł historyczny

Statek MS Edward Dembowski

MS "Sven Salen", czyli wcześniejsze wcielenie "Edwarda Dembowskiego", jeszcze pod szwedzką banderą.

SS "Kapitan K. Maciejewicz" cumujący przy nabrzeżu w Szczecinie.

Konstanty Matyjewicz-Maciejewicz - kapitan żeglugi wielkiej, ostatni komendant "Lwowa" i pierwszy komendant "Daru Pomorza". Wykładowca w szkołach morskich w Tczewie, Gdyni i Szczecinie.

Zachowany w Szczecinie maszt ze statku "Kapitan K. Maciejewicz".

Na "Darze Młodzieży" i "Darze Pomorza" szkolili się lub szkolą przyszli oficerowie floty handlowej, a na "Iskrze" i "Wodniku" ci z Marynarki Wojennej. Ale szkolić trzeba nie tylko oficerów, ale i marynarzy. Także średnie szkoły morskie zwykle posiadały własne jednostki szkolne. W okresie powojennym niezwykle istotne stało się jak najszybsze i najbardziej wszechstronne wyszkolenie polskich kadr morskich. Pojawił się jednak problem, gdyż uczelnie ukierunkowane były głównie na kształcenie oficerów. Władze, które zadecydowały o likwidacji Państwowego Centrum Wychowania Morskiego, dostrzegły teraz pilną potrzebę wyszkolenia średniej kadry marynarskiej. Decyzją ministra żeglugi, kapitan żeglugi wielkiej Witold Poinc miał w krótkim czasie opracować odpowiednie założenia programowe. Pierwsze plany mówiły o powołaniu trzyletniej Zasadniczej Szkoły Marynarskiej, po ukończeniu której absolwenci mogliby podjąć naukę w dwuletnim Technikum Morskim. Ostatecznie jednak zdecydowano się na inną opcję. 20 sierpnia 1973 roku w dwóch największych ośrodkach szkoleniowych naszej floty - w Gdyni i w Szczecinie - utworzono Licea Morskie. Pierwsze z nich było pod patronatem Polskich Linii Oceanicznych, drugie - Polskiej Żeglugi Morskiej. Dostać się do tych szkół nie było łatwo - na jedno miejsce zawsze było kilku kandydatów, obowiązywały egzaminy wstępne (m.in. z polskiego, matematyki i psychologii) i testy sprawnościowe. Po ich pozytywnym zaliczeniu odbywał się miesięczny kurs kandydacki, podczas którego uczniowie zapoznawali się z podstawową terminologią morską oraz zadaniami czekającymi ich podczas przyszłej pracy. Sama nauka nie należała do najłatwiejszych - obok przedmiotów ogólnokształcących obowiązywały ściśle zawodowe, takie jak okrętowe urządzenia napędowe i mechanizmy pomocnicze, elektronika z automatyką okrętową czy nautyka. Co ciekawe, jako przedmiot dodatkowy można było wybrać przysposobienie do życia w rodzinie czy też morskie przysposobienie sportowe. Uczniów przez cały czas nauki obowiązywał regulamin szkolno-okrętowy, który m.in. za najcięższe przewinienie przewidywał karę relegowania ze szkoły. Absolwenci otrzymywali dyplom marynarza lub motorzysty i rozpoczynali pracę w jednej w wymienionych wcześniej linii.

Ponieważ kapitan Poinc zakładał, iż podczas nauki uczniowie powinni jak najrzetelniej zapoznać się z warunkami pracy na morzu, szybko zapadła decyzja, by liceom przekazać do dyspozycji statki szkolne. Liceum Morskiemu w Gdyni przekazano drobnicowiec m/s "Edward Dembowski". Była to przeszło 130-metrowa jednostka o nośności prawie 5 tys. ton, osiągająca prędkość 12 węzłów. Co istotne, był to statek dość młody, gdyż zwodowano go w 1941 roku dla szwedzkiego armatora, pod którego banderą statek pływał jako "Sven Salen" do roku 1954. Wtedy to kupiły go Polskie Linie Oceaniczne i po zmianie nazwy na "Edward Dembowski" (polski lewicowy działacz niepodległościowy, zwany potocznie "Czerwonym kasztelanicem", gdyż jego szlacheckie pochodzenie wyraźnie kolidowało z głoszonymi przez niego poglądami społecznymi) skierowały go do obsługi linii chińskiej pod patronatem przedsiębiorstwa Chipolbrok. W 1973 roku zapadła decyzja o przekazaniu jednostki liceum w Gdyni. Wiązało się to oczywiście ze znaczną przebudową statku. Na potrzeby szkolne utworzono ok. 40 kabin zdolnych pomieścić 160 uczniów i 25 wykładowców, międzypokłady ładowni przekształcono w sale szkolne, wygospodarowano pomieszczenia na salę gimnastyczną, bibliotekę i kancelarię szkoły, utworzono również warsztaty praktyczne, gdzie uczniowie mogli poznawać zagadnienia dotyczące obróbki mechanicznej czy ślusarstwa. Nie zmieniono jedynie pierwszej ładowni oraz pokładowego sprzętu przeładunkowego (było to niezbędne, aby móc odbywać praktyki sztauerskie). Po pierwszym rejsie próbnym 27 października 1974 roku "Edward Dembowski" rozpoczął swą szkolną pracę. Niestety pierwotne plany zakładające liczne rejsy szkoleniowe musiały ulec zmianie po zderzeniu z twardymi prawami ekonomii - koszty takich rejsów (choć trzeba przyznać, że co najmniej kilka się odbyło) okazało się zbyt wysokie. Można tu oczywiście gdybać, czy wzorem choćby przedwojennego "Lwowa" statek nie mógł odbywać rejsów towarowych, podczas których by na siebie zarabiał, a uczniowie zdobywaliby niezbędną praktykę morską. Niestety, od tego czasu "Edward Dembowski", już jako internat, cumował w Gdyni latem w Basenie Rybackim, a zimą przy Skwerze Kościuszki. Przez kolejne lata dobrze służył przyszłym marynarzom, a jego kres nadszedł w roku 1984. Rok wcześniej zapadła decyzja o stopniowym zmieszaniu liczby uczniów i likwidacji liceum wobec czego internat stał się zbędny. Ostatecznie statek został zezłomowany w jednej z hiszpańskich stoczni w 1984 roku. Nieco inaczej przedstawiała się sprawa w Szczecinie. Tamtejsze liceum otrzymało statek-bazę rybacką "Kaszuby". Jego historia rozpoczyna się w 1929 roku w niemieckiej stoczni Vulcan AG w Bremie, gdzie zwodowano go dla francuskiego armatora. Była to 150-metrowa, parowa jednostka, o nośności ponad 9 tys. ton. W latach 1930-1951 drobnicowiec obsługiwał linię z Hawru do Nowego Jorku pod nazwą "Wisconsin". W 1951 roku jednostkę wypatrzyli przedstawiciele Polskich Linii Oceanicznych i zdecydowali się na jej zakup. W latach 1951-1954 pływała pod polską banderą jako "Fryderyk Chopin", a następnie została przejęta przez szczecińskie Dalekomorskie Bazy Rybackie i przemianowana na statek bazę "Kaszuby". Statek dzielnie wypełniał stawiane przed nim zadania, aż do roku 1973, kiedy to zapadła decyzja by przekazać go Liceum Morskiemu w Szczecinie. Proces adaptacyjny do nowej roli był znacznie krótszy niż w przypadku "Edwarda Dembowskiego", głównie z powodu pełnienia wcześniej przez jednostkę funkcji statku bazy. Podczas remontu zmieniono za to nazwę statku, nadając mu imię "Kapitan K. Maciejewicz" od postaci legendarnego "Macaja", który wychował liczne pokolenia marynarzy, dowodził żaglowcami "Lwów" i "Dar Pomorza" i już na trwałe zapisał się w pamięci marynarzy. W odróżnieniu od gdyńskiej jednostki, "Maciejewicz" nigdy już w morze nie wyszedł, pełniąc jedynie funkcję pływającej szkoły. Na jego pokładzie mogło pomieścić się 247 uczniów. Z wymalowanym na burcie napisem "Liceum Morskie" statek przez prawie 8 lat przyciągał uwagę turystów, spacerujących szczecińskimi Wałami Chrobrego. Liceum dla swych uczniów organizowało rejsy szkolne na statkach armatora-patrona, m.in. "Chemiku", "Stoczniowcu" czy "Kapitanie

Ledóchowskim". Do najciekawszych wydarzeń z historii szkoły i tych rejsów możemy zaliczyć 224-dniowy rejs "Transportowcem", prywatną audiencję u Jana Pawła II podczas rejsu "Hutnika" i "Transportowca" czy udział w Operacji Żagiel w latach 1976 i 1978. Niestety, podobnie jak i w przypadku gdyńskiego liceum, w połowie lat 80 zdecydowano o zmianie statutu szkoły oraz o skreśleniu statku z jej stanu. W 1985 roku "Kapitan K. Maciejewicz" udał się do szwedzkiej stoczni celem złomowania. Miłym akcentem, niestety niedocenionym w Gdyni, było zachowanie masztu ze statku - jest on obecnie eksponowany przy jednej z głównych arterii miasta....

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.