Graham Lynne - Grecka wyspa 1

Lynne Graham Grecka wyspa ROZDZIAŁ PIERWSZY Stojąc na pokładzie swojego luksusowego jachtu, Aleksiej Dr - pdf za darmo

7 downloads 59814 Views 549KB Size

Story Transcript


Lynne Graham

Grecka wyspa

ROZDZIAŁ PIERWSZY Stojąc na pokładzie swojego luksusowego jachtu, Aleksiej Drakos chmurnym wzrokiem omiatał słynny port Vauban na Riwierze Francuskiej. Wszędzie pałętali się paparazzi. Jako osoba publiczna ceniąca sobie prywatność, nie był tym faktem zachwycony. Grupka kobiet opalających się topless na pokładzie sąsiedniej łodzi zaczęła do niego machać i wołać, zapraszając go do wspólnej zabawy. Posłał im spojrzenie przepełnione iście arystokratyczną pogardą. Ładne, łatwe ciała... pachnące moralną zgnilizną, pomyślał z lekką odrazą. Dawniej nie bywał taki wybredny. Już jako nastolatek poznał smak wielu kobiet, które same rzucały mu się w ramiona, za nic mając zbędne ceregiele typu randka czy nawet rozmowa. Takie ekscesy teraz już go jednak nie bawiły. Z biegiem lat Aleksiej dojrzał. Teraz interesowała go jakość, a nie ilość. Gdyby nie Calisto, która od dawna zamęczała go prośbami, by zabrał ją do Cannes,

R

byłby w tej chwili daleko stąd - z dala od tego zgiełku i zamętu, tłumu gapiów, celebry-

L T

tów i pozerów. Jego jacht, „Królowa Mórz", był niewątpliwie największą, najpiękniejszą i najdroższą łodzią w całej marinie, lecz Aleksiej nie zaprzątał sobie głowy tak małostkowymi spostrzeżeniami. Nigdy celowo nie zadawał szyku; to dobre dla nuworyszy. On natomiast był jedynym przedstawicielem czwartego pokolenia niesłychanie majętnego i wpływowego rodu Drakosów. Od urodzenia żył w luksusie, który był dla niego czymś oczywistym i przezroczystym jak powietrze. Mierzył ponad sto dziewięćdziesiąt centymetrów wzrostu, miał atletyczną, idealnie wyrzeźbioną sylwetkę oraz, jak na pracoholika, cieszył się doskonałą kondycją fizyczną. W jego żyłach mieszała się w równych proporcjach krew rosyjska i grecka. Był oszałamiająco przystojnym mężczyzną, do którego nie bez kozery przylgnęła łatka playboya, i szczerze mówiąc, nie próbował się od niej uwolnić. A jednak od kilku miesięcy w jego życiu istniała tylko jedna kobieta - Calisto, była żona szwajcarskiego potentata, Xaviera Bethune'a. Od wielu lat priorytetem Aleksieja był biznes, wielki biznes na światową skalę. Na pokładzie Królowej Mórz urządził ultranowoczesne biuro - centrum dowodzenia swojej firmy, w którym pracował w pocie czoła wraz ze swoją wierną ekipą. Ostatni raz

napełnił płuca rześkim, morskim powietrzem, po czym wrócił do kabiny, by znowu zabrać się do pomnażania swego majątku. Jakiś czas później do zatłoczonej salki gwałtownie wtargnęła wyraźnie wzburzona Calisto. Jej najście wprawiło Aleksieja w zdumienie. Po śniadaniu, chcąc zaznać odrobinę spokoju, wysłał ją na zwiedzanie jego imponującej willi. W gabinecie zaległa teraz bucząca w uszach cisza, którą rozdarł piskliwy głos Calisto. - Nie uwierzysz, co zobaczyłam w twojej willi! - Potwora z Loch Ness pływającego w wannie. Nic innego bowiem nie usprawiedliwia twojej wizyty - rzucił z irytacją, wbijając ostre spojrzenie w efektowną blondynkę. - Dom jest obrzydliwie zaniedbany i zapuszczony! Basen chyba sto lat nie był czyszczony i wygląda jak bagno. Ogród jest cały zachwaszczony, a w kuchni i spiżarni nie ma żadnych zapasów. Mieliśmy się tam wprowadzić w przyszłym tygodniu, ale to przecież nierealne! - lamentowała Calisto, trzęsąc się z oburzenia. - Kiedy kazałam go-

R

sposi wyjaśnić tę sytuację, bąknęła tylko, że nie otrzymała żadnych informacji ani in-

L T

strukcji, bo takimi rzeczami zawsze zajmuje się Billie.

Calisto Bethune była wysoką grecką pięknością, eksmodelką, z tak zjawiskową twarzą i ponętną figurą, że można ją było śmiało uznać za męską erotyczną fantazję obleczoną w ciało. Jeszcze jako nastolatek Aleksiej przeżył z nią gorący, burzliwy romans, który przypłacił złamanym sercem. Po niedawnym rozwodzie Calisto ich drogi znowu się zeszły. - Słyszałeś, co powiedziałam? - zapytała rozdrażniona. - W ubiegłym miesiącu nie dopilnowano przeglądu technicznego „Królowej Mórz" i nie mogliśmy nią pływać. Kto był za to odpowiedzialny? Billie. Co chwila odkrywam, że wszystkiemu jest winny jakiś przeklęty Billie! - Jeszcze kilka miesięcy temu Billie opiekowała się wszystkimi moimi nieruchomościami, znała na pamięć mój kalendarz towarzyski i plany podróży. Niestety, zażyczyła sobie dłuższego urlopu. Jej następczyni okazała się taką niedołęgą, że po miesiącu musiałem ją zwolnić. Oczy Calisto zrobiły się okrągłe ze zdumienia. - Chcesz powiedzieć, że ten legendarny Billie to... kobieta?

- Owszem - odrzekł lakonicznie. Znowu utkwił wzrok w ekranie komputera. Nie chciał już dłużej rozmawiać o nudnych, prozaicznych problemach. Żaden Drakos nie zawracał sobie głowy trywialnymi kwestiami. Uważał, że nawet cierpliwie wysłuchując tyrady Calisto, wykazuje się nadludzką tolerancją i wyrozumiałością. - Ta Billie zażyczyła sobie urlopu? - powtórzyła Calisto z niedowierzaniem. - Od kiedy pozwalasz swoim pracownikom na posiadanie życzeń? Członkowie ekipy udawali, że pracują, lecz Aleksiej wiedział, że z ciekawością obserwują całą tę scenkę. Wstał z marsową miną i wyprowadził rozeźloną blondynkę za drzwi do wytwornego salonu. - Znam Billie, odkąd była dzieckiem - wyjaśnił. - Jako moja asystentka cieszyła się większymi przywilejami i swobodami niż reszta mojej ekipy. - Ach, doprawdy? A w czym niby była taka dobra? - zapytała Calisto z wyraźnym podtekstem.

L T

R

- W wypełnianiu swoich obowiązków - odrzekł rzeczowo. - Zawsze była do mojej dyspozycji, kiedy jej potrzebowałem. Zazwyczaj nie brała sobie wolnego, nawet na pół dnia. Harowała dla mnie z wyjątkowym poświęceniem - pochwalił ją, lecz w rzeczywistości sam również miał jej za złe, że go opuściła, dezorganizując jego życie. Billie Foster, jego najbardziej zaufana pracownica, jego osobista asystentka, jego prawa ręka, wprawiła go w zdumienie, gdy zupełnie nagle zaczęła nalegać na ośmiomiesięczny urlop, aby móc pojechać do Anglii i otoczyć opieką swoją niedawno owdowiałą ciocię, która zaszła w ciążę. Zacisnął zęby, myśląc o wszystkich kłopotach i komplikacjach, które zrodziła nieobecność Billie. Miliony spraw, którymi niegdyś nie musiał zawracać sobie głowy lub o istnieniu których nawet nie miał pojęcia, raptem urosły do rangi poważnych problemów zatruwających mu życie. Tak, był na nią zły, bardzo zły. Zachowała się jak egoistka! - wyrzucał jej w myślach. A ja byłem dla niej zbyt miękki. Gdy poprosiła mnie o tak długi urlop, powinienem był powiedzieć kategoryczne „nie". Postawić jej ultimatum: jeśli odejdziesz, stracisz pracę. Aleksiej spodziewał się większej wdzięczności po tej młodej kobiecie, którą znał od tylu lat i która tak wiele zawdzięczała jemu i jego rodzinie.

- Wiesz, kochanie, twoją idealną asystentką byłaby twoja... wspaniała żona. Po ślubie mogłabym się zajmować twoimi nieruchomościami, kalendarzem towarzyskim i całą resztą. To byłaby błahostka! - zasugerowała Calisto słodkim tonem, zalotnie trzepocząc długimi rzęsami i ocierając się o jego ciało. Po chwili dodała głosem ociekającym jadem: - Nie potrzebowałbyś wtedy żadnej Billie. Aleksiej był zbyt wyczulony na manipulacje kobiet, by wypowiedzieć słowa, na które Calisto tak bardzo czekała. Wzruszył szerokimi ramionami i dał sygnał stewardowi, by podał kawę. Co prawda Calisto była pierwszą w jego życiu kobietą, z którą był związany dłużej niż kilka tygodni, lecz to jeszcze nie znaczyło, że powinien się z nią ożenić. Doskonale zdawał sobie sprawę, jak kosztowną przygodą jest nieudane małżeństwo: jego świętej pamięci ojciec przeżył trzy paskudne rozwody, które pochłonęły sporą część jego fortuny. Nie, Aleksiejowi nie spieszyło się do ołtarza. Wychodził z założenia, że w każdej chwili może wykryć u Calisto jakiś poważny defekt, który skaże ich związek na po-

R

rażkę. Z autopsji wiedział, że kobiety nader rzadko bywają przewidywalne, a jeszcze

L T

rzadziej prawdomówne i autentyczne.

Naburmuszona blondynka, zawiedziona brakiem reakcji Aleksieja, zamiast wypić kawę nastawiła głośną muzykę i zaczęła tańczyć, wyzywająco kręcąc i trzęsąc tym, co uważała za swoje największe atuty. Aleksiej z grymasem odwrócił głowę. Ta scena wywołała w nim niesmak. Poza ścianami sypialni żonę powinna cechować pewna godność, pomyślał z powagą, dodając tę cechę do listy wartości, które cenił. Pod wpływem kilku drinków Calisto mogłaby w towarzystwie okazać się kompromitującą katastrofą. Jego uwagę przyciągnął leżący na stołku barowym szal w barwach brudnej tęczy. Podniósł go, marszcząc brwi. Należał do Billie, która nie miała za grosz wyczucia koloru. Wciągnął w nozdrza delikatny, staromodny, lekko brzoskwiniowy zapach, którym emanował materiał, a po chwili poczuł nagły przypływ pierwotnego, męskiego pożądania. Zdumiał się tą reakcją własnego ciała; nie był w stanie znaleźć dla niej żadnego logicznego wytłumaczenia. Nieprzyzwoite myśli, które wdarły się do jego umysłu, przepełniły go dziwnym poczuciem winy. Przecież ze świecą szukać kobiety bardziej naiwnej, niewinnej i niedoświadczonej niż Billie! Cisnął szal na stołek i wyszedł z salonu.

- Ciociu, będziesz tęsknić za tym wszystkim - powiedziała Billie po wyjściu z biblioteki, wskazując dłonią tętniącą życiem londyńską ulicę, pełną sklepów, kawiarni, samochodów i przechodniów. - Po śmierci Johna twoja przeprowadzka do Grecji wydawała mi się świetnym pomysłem, ale teraz już nie jestem tego taka pewna. Dręczą mnie wyrzuty sumienia... - Sama siebie dręczysz. Jesteś po prostu przemęczona, skarbie - odparła Hilary, wysoka, szczupła blondynka z łagodnymi, orzechowymi oczami. Powoli dobijała do czterdziestki, ale wyglądała na młodszą. Między nią a jej siostrzenicą, filigranową, rudą dziewczyną ze szmaragdowymi oczami, nie było prawie żadnego podobieństwa. Przede wszystkim różniło je to, że Billie była w ciąży. Hilary pomogła siostrzenicy wejść na pokład autobusu, a podczas podróży pogodnie paplała o tym, jak nie cierpi angielskiego klimatu, ma dość smogu i hałasu, i nie może się doczekać wyjazdu do Grecji, gdzie będzie mogła wreszcie w spokoju napisać książkę, którą od tak dawna miała w planach.

L T

R

Te słowa jednak nie uciszyły gnębiących Billie w...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.