Samsonowicz H. - Hanza władczyni mórz.1958

S a m s o n o w i c z H A N Z A W Ł A D C Z Y N I MÓRZ H e n r y k S a m s o n o w i c z H A N Z A W Ł - pdf za darmo

5 downloads 22978 Views 16MB Size

Recommend Stories


10. H. Murray
Henry A. Murray 2016/2017dr Kinga Tucholska PERSONOLOGIA 2 Henry Alexander Murray, Jr. :: 1893 - 1988 - pdf za darmo

Story Transcript


Samsonowicz HANZA

WŁADCZYNI

MÓRZ

Henryk

Samsonowicz

HANZA WŁADCZYNI MÓRZ

K s i ą ż k a

i 1 9

5 8

W i e d z a

O k ła d k ą i s tr o n ą t y t u ł o w ą p r o j e k t o w a ł S ta n is ła w K a ź m l e r c z y k R e d a k t o r A . K lu b ó w n a R e d a k t o r te c h n . K . K o la s i ń s k l K o r e k to r Z . B o r o w s k i *

„ K s ią ż k a i W i e d z a W a r s z a w a , lip ie c 1958 r . * W y d . I N a k ł a d 10 000 + 165 e g z . * O b j. a r k . w y d . 7,2 * O b j. a r k . d r u k . 17 (9,4) * P a p ie r ü u s t r . k l . V, 70 g, 62 X 94 c m z F a b r y k i C e lu lo z y i P a p i e r u w e W ło c ła w k u * O d d a n o d o s k ła d u 3 I I I 1958 r . * P o d p is a n o d o d r u k u 12 V I 1958 r. D r u k u k o ń c z o n o 30 V I I 1958 r. * T o r u ń s k a D r u k a r n ia D z ie ło u m , T o r u ń , u l. K a t a r z y n y 4 * N r z a m . 284 * JNT-10 C e n a z ł 9.—

I

LUDZIE O PSICH GŁOWACH

Dużo jest jeszcze niepewnych i niewiado­ mych spraw we wczesnych dziejach Bałtyku, między innymi w okresie poprzedzającym działalność wielkiej Hanzy. Źródła pisane są często niejasne, bałam utne, choć na pewno bardzo ciekawe. Pozostawiło je bardzo nie­ wielu w X czy XI wieku uczonych w piśmie, którzy w dodatku żyli na peryferiach świa­ ta nadbałtyckiego. A jaka była ich znajomość rzeczy, świadczy wymownie kronika Adama, kanonika bremeńskiego, pisana w drugiej połowie XI wieku, pod tytułem Opis w ysp północy. „Pierwsi u wejścia do zatoki — pisał ma­ jąc na myśli Morze Bałtyckie — mieszka­ ją na południowym brzegu naprzeciw nas Danowie... Od jeziora Slia... poczynają się »

5 «

granice ham burskiej diecezji, które przez ziemie sąsiednich ludów słowiańskich długą linią ciągną się aż do rzeki Piany... Odtąd Wilcy i Lutycy 1 m ają swe siedziby aż do rzeki Odry, za Odrą mieszkają podobno Po­ morzanie, a dalej jest rozległa ziemia Polan, której granice, jak powiadają, sięgają aż do państw a Rusi. Jest to ostatni i największy kraj Winulów, który też leży na krańcu za­ toki. Zwracając się zaś do północy, ku w ej­ ściu do Morza Bałtyckiego, napotykamy na­ przód Nordmanów, dalej wysuwa się Skania, kraj duński, dalej mieszkają Goci aż do Birki. Potem n a rozległych przestrzeniach panują Szwedzi aż do kraju niewiast... Mówią zaś znawcy krajów, że ze Szwecji drogą lądową przeszli niektórzy aż do Grecji, lecz barba­ rzyńskie ludy, które siedzą w środku kraju, utrudniają tę drogę, dlatego wolą na okrę­ tach narażać się niebezpieczeństwu“. i Obecnie ustalono tę nazwę następująco: Wieleci albo Lucice. » 6 «

L u d z i e z p s i m i g ło w a m i

Uczony kronikarz, chcąc być możliwie do­ kładnym w swej pracy, nie zaniedbał też w dalszym ciągu opisania tych niebezpie­ czeństw. „Są... na tym morzu wyspy liczne pełne dzikich ludów, dlatego unikają ich żegla­ rze... Nad brzegami Bałtyku m ają miesz­ kać Amazonki, których kraj teraz ziemią niewiast się zowie. Opowiadają niektórzy, że stają się one brzem ienne od kupców prze­ » 7 «

jeżdżających lub od jeńców wojennych, któ­ rych u siebie wiążą, bądź wreszcie od innych potworów, których tam nie brak. I to ostat­ nie, zdaniem naszym, jest najbardziej wia­ rygodne. Dzieci ich płci męskiej są Cynocefalami (tj. mającymi psie głowy), płci żeńskiej natomiast są najpiękniejszym i nie­ wiastami... Ludzie o psich głowach są to ci, co m ają na piersi głowę; widać ich często na Rusi jako jeńców, w ydają głos szczekający. Jest tam także lud, którego nazywają Ala­ nami... są to straszni zatraceńcy, rodzą się siwi, a psy bronią ich ojczyzny. Jeśli kiedy przyjdzie do walki, z psów tworzą szyk bojo­ wy. Żyją tam także ludzie bladzi, zieloni, chudzi, których nazyw ają Husami. Wreszcie jest lud ludożerców, którzy żywią się ludz­ kim mięsem...“ Uczony kanonik zakończył swój opis sło­ wami: „Są tam też inne jeszcze liczne potwory, o których opowiadają często żeglarze, choć nam w ydaje się to niezbyt wiarygodnym“. » 8 «

T a k s o b ie w X V I w i e k u w y o b r a ż a n o d z ik i e g o c z ło w ie k a

Wykazał więc nieco krytycyzm u w swej pracy. Żmudna robota historyków, zestawiająca strzępy innych kronik, opowieści ludowych, pieśni bohaterskich i wykorzystująca olbrzy­ mie bogactwo m ateriałów wykopaliskowych, pozwoliła na stworzenie obrazu teraz, po dziesięciu wiekach, bardziej pełnego niż opis wielebnego kanonika. A obraz to interesu­ jący, Bałtyk bowiem był we wczesnym śred­ niowieczu morzem, po którym krążyło wiele statków i stateczków rozmaitych nacji, nie­ mal tak ciekawych, jak ludzie z psimi gło­ wami. Jeszcze w zaraniu dziejów Słowiańszczy­ zny, w VIII wieku, pojawili się na ziemiach nadbałtyckich energiczni kupcy i wojownicy z Fryzji. Drogą lądową, wiodącą u nasady Półwyspu Jutlandzkiego, przewozili oni słyn­ ne sukna fryzyjskie, szkło, ceramikę, broń, sól, a od Duńczyków, Gotów, Szwedów i Sło­ wian wywozili przede wszystkim futra. Zna­ ną ich osadą w Skandynaw ii była B irka koło » 10 «

Sztokholmu, a na terenie Szlezwigu — H aithabu, gdzie w obronnych kantorach kupcy fryzyjscy prowadzili ożywiony handel wy­ mienny z miejscową ludnością. Nie Fryzowie stali się jednak panami wód Morza Bałtyckiego. Od XI wieku na fale Bałtyku coraz liczniej zaczynają wypływać niewielkie statki. Były to naw et raczej duże łodzie, długie ponad 20—25 metrów, szerokie n a 5 metrów, głębokie blisko 2 metry. W środku tych łodzi, jak nas inform ują wy­ kopaliska archeologiczne, umieszczony był jeden m aszt n a 13 i więcej m etrów wysoki, opatrzony jednym żaglem w kształcie tra ­ pezu. Żagiel taki nie pozwalał manewrować pod w iatr i dlatego statek posiadał 32 wiosła wy­ stające n a zew nątrz. S ter z prawego boku rufy, silnie w ygięty dziób, burty zbite z kle­ pek n a kilu i żebrach dębowych uzupełniały obraz łodzi, szybkiej, zwinnej jak na owe czasy i jednocześnie ładownej. Takie łodzie służyły rów nie dobrze do transportu towa­ » 11 «

rów, jak i do napadu zbrojnego, i nic dziw­ nego: ludzie, którzy ich używali — w ikin­ gowie normańscy ze Skandynawii czy, też w mniejszym stopniu mieszkańcy wybrzeży słowiańskich, kurońskich i estońskich, byli jednocześnie kupcami i wojownikami. Stare sagi wikińskie, opowieści bohaterskie, prze­ chodzące z pokolenia w pokolenie, o przewa­ gach sławnych mężów w wieku IX, X czy XI mówią o tym zupełnie wyraźnie. „Był raz człowiek imieniem Thorir Ulakku, bliski przyjaciel jarla Haakona. Był on długo wikingiem, czasami jednak jeździł jako kupiec...“ Inna saga mówi o bogatym wikingu ze szlachetnego rodu, który często odbywał po­ dróże handlowe. Czasami uczestniczył w roz­ bojach... Aż jadąc do wschodnich krajów i wioząc cenny ładunek na swym statku, zo­ stał napadnięty przez innych wikingów. Byli to Estowie, którzy zagarnęli i całą załogę, i ładunek. Niektórych jeńców zabili, innych rozdzielili między siebie jako niewolników. » 12 «

Bohater sagi został sprzedany bogatemu ja r­ lowi za piękny płaszcz fryzyjski... Przez długie lata historycy sądzili, że wiek IX, X, XI to okres rozbojów, korsarstwa, łupienia spokojnych osad i mordowania mieszkańców. Na pewno zresztą i w świado­ mości dawnych mieszkańców nadbrzeża „wi­ kingowie“ kojarzyli się przede wszystkim z rabunkiem i pożogą. Ale nie jest rzeczą przypadku, że mieli oni co rabować, że mogli rabować duże ilości to­ warów, że byli jednocześnie kupcami, że istniała ożywiona wym iana nie tylko między poszczególnymi punktam i południowego Bał­ tyku, ale również i krajam i bardziej odle­ głymi. W ynika to oczywiście z faktu, że wiek IX—XI jest pierwszym okresem rozwoju gospodarczego Bałtyku, rozwoju handlu i wy­ miany towarów, a tym samym rozwoju kon­ taktów między krajam i i ziemiami nad­ bałtyckim i a resztą cywilizowanego świata europejskiego. Ani sagi, ani kroniki nie mówią nam wiele

o licznych ośrodkach miejskich nad Bałty­ kiem, ale ilość ich jak n a owe czasy jest du­ ża, a rozmiary znaczne, o czym inform ują nas z roku na rok bogatsze wykopaliska archeologiczne. Tak więc wiemy, że obok znanych już Birki i H aithabu dużym ośrodkiem handlowym było Truso, leżące między jeziorem Druźno a Elblągiem, znany był jakiś Seeburg, praw ­ dopodobnie leżący niedaleko Libawy; inny gród nadm orski (to bowiem oznacza nazwa Seeburg) leżał nad Zalewem Kurońskim; na ziemi plemienia słowiańskiego Obodrzyców powstał gród Reric niedaleko późniejszej Lu­ beki i wreszcie do najznaczniejszych gro­ dów owego czasu należał osnuty legendą Wolin — miasto słowiańskie, w którym zresztą przebywali, poza miejscowymi kup­ cami, Rusini, Skandynawowie, Sasi. Z Woli­ nem związane są też rozliczne legendy i sagi o wikińskim grodzie Jomsborgu, pochodzące zresztą z późniejszego okresu, z X III wie­ ku. » 14 «

Oto co pisze o Wolinie znany już nam Adam bremeński: „Za Lucicami, których inaczej zwą Wieleci, biegnie rzeka Odra, najobfitsza z rzek Słowiańszczyzny. W jej ujściu, którym zasila scytyjskie bagna, prze­ sławne miasto Jum m e (tak Adam nazywał Wolin) zapewnia nader uczęszczany punkt postoju dla barbarzyńców i Greków (pewnie chodzi kanonikowi o Rusinów), którzy miesz­ kają naokoło. Ponieważ na chwałę tego m ia­ sta wypowiada się rzeczy wielkie i zaledwie godne wiary, chętnie dorzucę kilka słów god­ nych opowiedzenia. Jest to rzeczywiście n aj­ większe z miast, jakie są w Europie. Za­ mieszkują je Słowianie łącznie z innym i na­ rodami... Także i sascy przybysze otrzym ują prawo zamieszkania, byleby tylko przeby­ wając tam nie występowali z oznakami swe­ go chrześcijaństwa. Wszyscy bowiem miesz­ kańcy jeszcze dotąd podlegają błędom po­ gaństwa; zresztą pod względem obyczajów i gościnności nie znajdzie się lud bardziej uczciwy i przychylny... Jest tam latarnia » 15 «

morska, którą mieszkańcy nazywają ogniem greckim...“ Oczywiście, że kronikarz grubo przesadził, nazywając Wolin największym miastem Eu­ ropy. W rzeczywistości zapewne nie mógł się naw et równać z miastam i Francji, Włoch, nie mówiąc już o Bizancjum. Niemniej osada wo­ lińska m usiała imponować mieszkańcom ziem nadbałtyckich swoją rozległością, która zdu­ miewa i współczesnych arche...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.