Sulivan Jane - Trzy wesela (2005) 01 - W drodze do Las Vegas

Jane Sullivan W drodze do Las Vegas Tłumaczyła Agnieszka Zawilińska ROZDZIAŁ PIERWSZY Dźwięk dzwonka przep - pdf za darmo

2 downloads 37479 Views 313KB Size

Story Transcript


Jane Sullivan

W drodze do Las Vegas

Tłumaczyła Agnieszka Zawilińska

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Dźwięk dzwonka przeplatany gwałtownym kołataniem do drzwi wzbudził w Serenie Stafford jak najgorsze przeczucia. Może jej apartamentowiec zajął się ogniem albo służby epidemiologiczne alarmują o jakimś zagrożeniu biologicznym? A może wzywała pomocy brzemienna sąsiadka z przedwczesnymi bólami porodowymi? Serena dobiegła do drzwi, spojrzała przez wizjer i natychmiast odetchnęła z ulgą. To była tylko jej siostra Chloe. Ale zaraz, zaraz, ładne mi ,,tylko’’. Przecież od wczesnego dzieciństwa Chloe sprowadzała na siebie wszelkie kłopoty i nieszczęścia, gdziekolwiek by się nie znalazła. Odgłosy nerwowego łomotania utwierdzały Serenę w przekonaniu, że wiadomość o zagrożeniu biologicznym zrobiłaby na niej mniejsze wrażenie niż to, co za chwilę usłyszy. Otworzyła drzwi. – Co się stało, Chloe?

4

Jane Sullivan

Siostra z impetem wbiegła do mieszkania. Chociaż cała podskakiwała z emocji, jej krótkie, sztywno postawione do góry włosy nie drgnęły nawet na milimetr. – Przydarzyło mi się coś fantastycznego. Nie zgadniesz! – Co takiego? – Wychodzę za mąż! Serena zamknęła drzwi. Chyba się przesłyszała. Jej siostra wychodzi za mąż? Znowu? – Chwileczkę, Chloe. O ile mi wiadomo, wasze drogi z Davidem rozeszły się w mało przyjemnych okolicznościach. – Nie wychodzę za Davida – skwitowała lekceważącym ruchem ręki. – Ma na imię Bobby. Bobby Erickson. Pamiętasz tę randkę w ciemno, na którą wysłała mnie Kristi? – Chloe, to było trzy dni temu! – Wiem. – Chloe uśmiechnęła się szeroko. – Chcesz powiedzieć, że ci się oświadczył? – Dokładnie tak! – I ty się zgodziłaś? Chloe uniosła do góry dłoń. – Wiem, co myślisz, ale ja nie mam żadnych wątpliwości, że Bobby jest tym jedynym. – To samo twierdziłaś ostatnie dwa razy! Siostra wzniosła oczy do nieba. – Przestań w końcu być taką pesymistką. – Jestem realistką. Nie można zakochać się w trzy dni! – Oczywiście, że można. Jeżeli trafi się na

W drodze do Las Vegas

5

odpowiedniego mężczyznę. A Bobby z pewnością nim jest. Ja to po prostu wiem. – Usiądź, Chloe. – Ale... – Siadaj. Chloe westchnęła i usiadła na sofie, a właściwie przycupnęła na samym jej brzeżku. Ta pozycja wcale nie zdziwiła Sereny. Była wręcz charakterystyczna dla jej siostry – dziewczyny, która nigdzie nie zagrzewała miejsca, w każdym momencie swojego życia gotowa do rzucenia się w wir najdziwniejszych i aktualnie przyciągających jej uwagę wydarzeń. Serena usiadła obok Chloe. Postawiła na łagodną perswazję. Z trudem opanowując chęć natychmiastowego uwięzienia siostry do czasu porzucenia rujnujących jej życie planów, z całym spokojem zaczęła zadawać pytania. – Co w sumie wiesz o tym facecie? Czym on się zajmuje? – Ma coś wspólnego z komputerami. – Czy zarabia przyzwoite pieniądze? – Jeździ dobrym samochodem, ma ładne mieszkanie. Dzisiaj widziałam. – Myślisz, że jest wiarygodny? – Zrobił na mnie wrażenie człowieka odpowiedzialnego. – Jakieś inwestycje? Chloe wzruszyła ramionami. W porządku, pomyślała Serena, masując skronie. W końcu każdy ma gdzieś swoją ,,połówkę’’.

6

Jane Sullivan

Facet musi być równie szalony i impulsywny jak Chloe, więc być może są dla siebie stworzeni. Ale czy taka para potrafiłaby w życiu funkcjonować? Na to pytanie Serena nie znała odpowiedzi. – Oczywiście bardzo bym chciała, żebyś została moją druhną – dodała Chloe. – Boże, za co? Znowu!? Podczas pierwszej ceremonii zaślubin siostry Serena stała boso na piaszczystej plaży, wiatr rozprawiał się z jej fryzurą, a małe kraby pełzały po jej stopach. Ślub numer dwa odbywał się na dachu wysokościowca w Phoenix. Gdy nagły podmuch owinął jej sukienkę wokół głowy, pewien bliski znajomy Chloe, dawny bywalec koncertów rockowych o dzikim wejrzeniu – choć Chloe przysięgała, że nie jest taki straszny, na jakiego wygląda – sfotografował Serenę w całej okazałości, z pośladkami ledwie osłoniętymi cielistą bielizną. Dopiero zagrożenie postępowaniem sądowym pozwoliło jej odzyskać fotografię, z czego wniosek, że jego wygląd był adekwatny do jego charakteru, a Chloe nie zna się ani trochę na ludziach. – Gdzie tym razem zamierzasz wziąć ślub? – spytała Serena z rezygnacją w głosie. – W Las Vegas. Tego jeszcze nie próbowałam. Wynalazłam przez internet przemiłe miejsce. Kaplica nazywa się Świątynia Miłości Małego Kupidyna. Serena skrzywiła się z niesmakiem. Sama myśl o pospiesznej i kiczowatej ceremonii w Las Vegas doprowadzała ją do mdłości, nie mówiąc już o wy-

W drodze do Las Vegas

7

borze przybytku o tak wdzięcznej nazwie. Ślub to przecież najpiękniejszy dzień w życiu kobiety, dzień poprzedzony wielomiesięcznymi przygotowaniami i długoletnimi marzeniami. No cóż, przynajmniej tym razem uroczystość odbędzie się w pomieszczeniu zamkniętym, na parterze i będzie można wystąpić w butach. – Ustaliliście datę? – Tak... na dwudziestego drugiego sierpnia. Całe szczęście. Za rok i jeden dzień. Może siostra w końcu zmądrzała. Roczne narzeczeństwo pozwoli jej na dogłębne poznanie wybranka, a Serenie, jeśli zajdzie taka potrzeba, da czas na wyperswadowanie siostrze zamążpójścia. – Zgoda. Będę twoją druhną. – Och! Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć! – Chloe mocno przytuliła siostrę, ale szybko wyprostowała się i wstała z sofy. – Nie ma się co rozsiadać. – Słucham?! – Bobby czeka na dole, siedzi w samochodzie. – Co takiego? – Przecież to tylko sześć godzin jazdy. Zanim się obejrzysz, będziemy na miejscu. – Mówiłaś, że ślub jest zaplanowany na dwudziestego drugiego sierpnia. Czyli cały rok od... Gdy dotarła do niej prawda, Serena przez moment nie mogła wydobyć z siebie głosu. – Nie – powiedziała, potrząsając zapamiętale głową. – Nie ma mowy. Nie wyjdziesz za mąż za faceta, którego znasz od trzech dni!

8

Jane Sullivan

Na twarzy Chloe malowało się wzburzenie. – Sereno, czy tobie nigdy to się nie przydarzyło? Czy nie trawiła cię nagła gorączka, wszechogarniające, szalone uczucie, świadomość, że jesteś zakochana i nie potrafisz ani chwili dłużej obejść się bez tej jedynej osoby? – Ależ to nie jest miłość, Chloe, to pożądanie. – Jakby tego nie nazwać, to najwspanialsze uczucie pod słońcem. Wspomnisz moje słowa, kiedy trafisz na odpowiedniego faceta. Zobaczysz, to jest jak grom z jasnego nieba... Grom? Na uderzeniu gromu zamierzała opierać swoje małżeństwo? Przecież małżeństwo jest finałem długiego narzeczeństwa, którego rolą jest ustalenie zgodności charakterów i rokowań na trwałość związku. Nie ma nic wspólnego z odbierającym rozum, nagłym wyładowaniem energii elektrycznej. Jednak zważywszy na wcześniejsze wypadki, racjonalna dyskusja z Chloe na ten temat kompletnie mijała się z celem. – Nie brałaś pod uwagę prawdziwego wesela? – spytała Serena. – Takiego, które się wcześniej planuje? – Przecież poprzednim razem zaplanowałam... – Ale tylko na tydzień przed... – Och, Sereno, w sumie... – W sumie dłużej planowałaś, niż trwał żywot całego małżeństwa. – No dobrze. Przyznaję się do błędu. Tym razem będzie inaczej. Przekonasz się. Jestem starsza i mądrzejsza.

W drodze do Las Vegas

9

Z pewnością starsza, ale czy mądrzejsza? Tu Serena miałaby duże wątpliwości. – Nie mogłabyś po prostu z nim zamieszkać? – Coś ty, mama dostałaby zawału, gdybym bez ślubu zamieszkała z facetem. – A teraz nie dostanie? – Chyba się już uodporniła. – Na jak długo planujesz wyjazd? – Myśleliśmy, żeby zajechać do Las Vegas w sześć godzin, przenocować, rano wziąć ślub i od razu wrócić do domu. – Potrzebujecie zezwolenia na zawarcie małżeństwa. – Biuro otwarte jest do północy. Jest dopiero czwarta, mamy wystarczająco dużo czasu na załatwienie sprawy zaraz po przyjeździe. Do kaplicy wybierzemy się jutro rano. – Chloe chwyciła Serenę za ręce. – Powiedz, że pojedziesz. Nie wyobrażam sobie ślubu bez ciebie w roli druhny. To jakiś obłęd. Jechać samochodem do Las Vegas tylko po to, aby bezradnie przyglądać się, jak siostra jeszcze raz rujnuje sobie życie? To ostatnia rzecz, na jaką Serena miała ochotę. Była sobota, czas na płacenie rachunków i wykonanie wielu innych przyziemnych czynności. Za jedenaście dni mijał termin przeglądu samochodu, czekał na nią stos dokumentów przyniesionych z biura. Powinna jak najszybciej je przejrzeć... No tak, ale jeśli nie pojedzie, to jutro o tej porze Chloe na pewno będzie już mężatką. A w czasie sześciu godzin wspólnej podróży może jednak uda się przemówić jej do rozsądku?

10

Jane Sullivan

Serena westchnęła z rezygnacją. – Daj mi czas na spakowanie torby. – Dzięki – ożywiła się Chloe. – To będzie świetna zabawa. Nie zabawa jest najważniejsza przy wychodzeniu za mąż. Serena skierowała się do sypialni, a Chloe do drzwi wejściowych, spod których gwałtownie zawróciła. – Serena! Byłabym zapomniała! Jest jeszcze jedna rzecz! – Nie teraz, Chloe. Mam pewien limit tolerancji na dobre wiadomości. – Ale... – Później, powiesz mi później. – Dobrze. Czekam na zewnątrz. Pospiesz się! Serena zapakowała niezbędne rzeczy, włączyła specjalne urządzenie do zapalania i gaszenia światła w określonym czasie i podlała kwiatki. Sprawdziła, czy tylne drzwi są dobrze zamknięte i, zabierając swój bagaż, wyszła przed budynek. Przy krawężniku stał okazały samochód typu SUV 1. Opartego o maskę mężczyznę całkowicie zasłaniała uwieszona na nim Chloe. Serena chrząknęła i dziewczyna odwróciła się błyskawicznie. – Serena, to jest Bobby. Bobby, to moja siostra Serena. – Serena – odezwał się Bobby – Chloe mówiła 1

SUV – określenie to dotyczy większych i wyższych samochodów osobowych różnych marek, nawiązujących nieco do linii samochodów terenowych.

W drodze do Las Vegas

11

mi o tobie w samych superlatywach. Tłumaczyła mi, że nie możemy pojechać bez ciebie. Dziękuję, że zdecydowałaś się z nami wybrać. Przynajmniej robi wrażenie miłego faceta. Jeśliby go oceniać wyłącznie pod kątem warunków zewnętrznych, nie ma się czemu dziwić, że Chloe zakochała się w nim na zabój. Wysoki, świetnie zbudowany, z sympatycznym uśmiechem na przystojnej twarzy wyglądał tak, jakby go wyjęto prosto z najmodniejszych kolorowych magazynów. Tylko jego...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.