Swami Vivekananda - Karma Yoga Sztuka aktywnego Życia

Swami Wiwekananda SPIS TREŚCI O autorze 7 KARMA JOGA - Sztuka „aktywnego" życia 17 1. Czyn i jego wpł - pdf za darmo

6 downloads 42757 Views 643KB Size

Recommend Stories


HEART 1932 - Agni Yoga Society
HEART 1932 2 Copyright, 1944, 1975 Agni Yoga Society, Inc. This book or any portion thereof may not be - pdf za darmo

091029 - 6 min English - Laughter yoga
BBC Learning English 6 Minute English Laughter yoga NB: This is not an accurate word-for-word transcript - pdf za darmo

Loreau D. - Sztuka Umiaru
Loreau D. - Sztuka Umiaru - pdf za darmo

Luke A. - Sztuka grafologii
Luke A. - Sztuka grafologii - pdf za darmo

SACRUM I SZTUKA
SACRUM I SZTUKA - pdf za darmo

Story Transcript


Swami Wiwekananda

SPIS TREŚCI

O autorze KARMA JOGA - Sztuka „aktywnego" życia

7 17

1. Czyn i jego wpływ na charakter

19

2. Tajemnica pracy

35

3. Całkowita bezosobowość

55

4. Wolność

79

5. Ideał Karma Jogi SADHANA czyli Praktyka Jogi

105 125

1. Sadhana - przygotowanie do wyższego życia

127

2. Cel i metody urzeczywistnienia

135

3. Dżnani Joga

141

O autorze

Swami Wiwekananda (Narendranath Datta) (1863-1902) Swami Wiwekananda („wiweka" - rozpoznawanie, „ a n a n d a " - szczęśliwość) na tle historii Indii końca X I X i początku XX wieku rysuje się jako postać najbardziej niezwykła i wybitna. Lubił mawiać, że: ,,muszą narodzić się w Indiach ludzie o nieustraszonym, a zarazem gorąco współczującym sercu". I sam był taki. Zwarta, skupiona moc, niezachwiana odwaga, nieugięty charakter, a jednocześnie bezgrani-

7

KARMA JOGA - Sztuka „aktywnego" życia

czne współczucie dla ludzkiego cierpienia, dla nędzy i jej skutku - upodlenia, dla ludzkiej ciemnoty, jak i dla uporu fanatyków. Przy szerokiej, niemal genialnej inteligencji i niezależności myśli, przejawił najżarliwsze pragnienie wolności i prawdy. Oto charakterystyczne cechy Wiwekanandy. Rzadkie, bardzo rzadkie są w historii Indii typy ludzi o tak płomiennym, niemal religijnym współczuciu. K t o wie, czy nie od jego ognia zapaliło się ono w Gandhim i w R. Tagore, który pisał, że: „razem z kamieniarzem tłucze kamienie na rozpalonych drogach i trwa tam, gdzie są najniżsi, najubożsi, najnędzniejsi". Brzmi to jak echo namiętnych słów Wiwekanandy: „Po co szukacie Boga gdzieś w oddali, a nie kochacie współbraci? Czyż ubodzy, nędzni, słabi nie są również Bogiem? Dlaczego nie uczcić najpierw Boga w nich? Niechże ci maluczcy staną się bogiem dla was! Dawajcie im waszą pracę, serce, nieustanną modlitwę, a Pan wam wskaże na pewno najprostszą drogę czynu." Wierze w siebie, zarówno jednostki ludzkiej jak i narodu, Wiwekananda nadaje ogromne znaczenie, tak wielkie, że woła: „Boscy jesteście wy, ludzie tej ziemi, jakże niesłusznie zwani grzesznikami!" „Powstańcie jako lwy i odrzućcie

8

O autorze

fałszywe mniemanie, iż jesteście owocami." „Nieśmier­ telna, bezgraniczna jest wasza dusza, wolny, odwieczny wasz duch. Ciało to sługa, materia to tylko podnóżek ducha." I wreszcie: „Jeśli wierzycie we wszystkich bogów waszych prasta­ rych tradycji i w tych, których wam obcy przynieśli, a nie macie wiary w siebie — nie ma dla was prawdziwego życia. Wiara w siebie to opoka, na której wspiera się wielkość". Wiarę w siebie, w swoje, choćby jeszcze utajone, niewidoczne możliwości, uważa za tak ważną, tak nieodzowną, że mówi: „Kto nie wierzy w siebie, nie może prawdziwie wierzyć w Boga, bo tylko duch w nas może uznać istnienie Ducha poza nami". „Tego nazywam ateistą, kto nie wierzy w siebie. Dawne religie uważały za ateistę człowieka nie wierzącego w Boga. Ale nowa religia mówi: ten jest ateistą, kto w siebie nie wierzy." „Gdy jednostka lub naród traci wiarę w siebie, ogarnia go martwota. Miejcie przede wszystkim wiarę w siebie, a potem w Boga". „Historia świata jest opowieścią o tych nielicznych ludziach, którzy mieli wiarę w siebie. Tylko ta wiara 9

KARMA JOGA - Sztuka „aktywnego" życia

umożliwia przejawianie się ukrytej w nas boskości. Gdy jest żywa, nie ma dla nas rzeczy niemożliwej. Potykamy się i padamy tylko wtedy, gdy wysiłek aby przejawić ową bezgraniczną, ukrytą w naszym duchu moc, jest niedostateczny." Łatwo można sobie wyobrazić jakie znaczenie miał ten głos w epoce zupełnego w całych Indiach zamarcia wiary w wartość własnej kultury i ideałów, w doniosłość własnych dążeń i misji historycznej, gdy pod obcym naciskiem, politycznym i kulturalnym, nawet wiara w głębię i wielkość własnej religii zaczynała się chwiać, gdy naród stał o krok od marazmu, psychicznej i po­ litycznej niewoli. Trudno dziś dokładnie ocenić jak wielki był wpływ tej nowej filozofii siły, ufności, męskiej i dumnej postawy, jaką głosił Wiwekananda. „Naprzód — wołał - nie oglądajmy się za siebie. Potężna skupiona energia, płomienny zapał, nieustraszo­ na odwaga i bezgraniczna cierpliwość — oto czego nam trzeba. Tylko z nich zrodzi się wielki czyn." I dalej: „Wedanta nie uznaje grzechu, uznaje tylko błąd, a błąd największy to przekonanie, że jesteśmy słabi, nędzni* mali, że nas nie stać na wielkość". „Siła to życie, słabość to martwota; moc to szczęście, to nieśmiertelność, a sła­ bość to nędza, nicość, śmierć."

10

O autorze

„Ofiary, modlitwy czy pokorne klękanie, nie stanowią jeszcze religii. Dobre są tylko wtedy, gdy stają się bodźcem do czynów bohaterskich, do dzielności i szlachet­ nego postępowania, gdy wznoszą myśl ku doskonałości, ku Bogu." „Niechby w każdym kraju pojawiło się paru ludzi o lwim sercu, ludzi nie dbających o władzę, sławę, dobrobyt, bogactwa, o duszy, która zerwała własne pęta i poznała Nieskończone, zjednoczyła się z Bogiem..., a wstrząsnęłoby to całym Światem." Wiwekananda, nie tylko „zmuszał" swych ziomków do nowego spojrzenia na ducha swego kraju, do obudzenia się ku nowemu życiu i odkrycia wielkości własnej duszy. „Zmusił" również Zachód do zobaczenia i uszanowania ducha Indii oraz ich kultury. Na słynnym kongresie religii w Chicago w 1893 r. całe zgromadzenie „wziął szturmem", jak pisał jeden z uczestników tego wielkiego zjazdu. Opowiada on: „Od pierwszej chwili, gdy wysoki, dostojny mnich, w nieznanej dotychczas na zachodzie oranżowo-płowej szacie, powstał ze swego miejsca i wymówił pierwsze słowa pozdrowienia zwracając się do zebranych: „Bra­ cia i Siosrty Ameryki..." sala oniemiała z wrażenia, aby zaraz potem powstać jak jeden mąż i odpowiedzieć 11

KARMA JOGA - Sztuka „aktywnego" życia

burzą oklasków, nie pozwalając przez kilka minut przyjść mówcy do słowa. Formalistyka i banalność zwykłych zjazdów była złamana. Oto ktoś mówił wprost z duszy, w płomiennych nie znanych tej sali akcentach i witał ten najmłodszy z narodów w imieniu najstarszego na świecie, bo sięgającego aż wedyjskich czasów, zakonu sannjasinów. Wiwekananda mówił o hinduizmie jako religii najstarożytniejszej i najszerszej - niemal macierzy wszystkich innych - która od wieków głosiła bezwzględną tolerancję i wszechogarniającą roz­ ległość filozofii. Mówił krótko ale z mocą i ogniem. I porwał słuchaczy. W ciągu godziny stał się sławny." Wiwekananda zacytował dwa, może najcharakterystyczniejsze dla hinduizmu urywki: „Jak strumienie wypływające z różnych górskich źró­ deł łączą swe wody wpadając do morza, tak różne, o Panie, są drogi którymi ludzie zdążają do Ciebie, dzięki swym odmiennym skłonnościom. Choć pozornie są one sprzeczne — jedne zdają się proste, inne krzywe lub okrężne - przecież wszystkie w końcu do Ciebie prowa­ dzą." ,,Kto jakąkolwiek drogą zdąża ku Mnie i w jakiejkol­ wiek wielbi Mnie postaci, Ja mu Sam wychodzę na­ przeciw. Wszyscy ludzie, na jakiejkolwiek znajdują się drodze, w istocie ku Mnie zdążają." 12

O autorze

Ta uniwersalność, wszechogarniające zrozumienie człowieka „takiego jakim jest", bez różnic narodowo­ ści, wyznań, ras, uderzyła przede wszystkim słuchaczy. „Jeden jest tylko cel, do którego świadomie czy nieświadomie dąży każdy człowiek, jedna jest Prawda, do której pod różnym kątem może się zbliżać, jedna najwyż­ sza Światłość - czyją nazwą ludzie Chrystusem, Kriszną czy Buddą — jedno dla wszystkich nieskończone Życie. Oto nauka Wedanty" - mówił Wiwekananda. „Religia przyszłości znajdzie odpowiednią naukę za­ równo dla typów najprymitywniejszych, mało różniących się od zwierząt, jak i dla najwyższych, geniuszów rozumu i serca, wznoszących się już ponad szczyty ludzkości, jak Himalaje wznoszą się ponad równiny Indii. Nie będzie w niej miejsca na prześladowanie ani nawracanie, bo w każdym człowieku potrafi dojrzeć ducha, który się trudzi i zmaga w żmudnej drodze do przejawienia w pełni swej utajonej boskości. Celem tej religii przyszłości będzie pomaganie w ewolucji każdej istocie, tam gdzie się znajduje." „Ukażmy ludzkości taką wszechogarniającą religię, a podąży ku niej. Hindus nie będzie w niej nawracany na chrześcijaństwo, a mahometanin na buddyzm. Każdy człowiek, wierny specjalnej, „jedynej" indywidualności

13

KARMA JOGA - Sztuka „aktywnego" życia

swego wyznania, uzna tę jedną Prawdę Najwyższej Światłości, której one wszystkie są promieniami. Każdy człowiek, idący za prawem własnego wewnętrznego du­ chowego wzrostu, potrafi uszanować odrębną drogę in­ nego człowieka." Nie dziw, że wywarło to olbrzymie wrażenie na słucha­ czach. Słowa te były zwrócone nie tylko do zgromadzo­ nych delegatów, ale ponad ich głowami do całego ludu Ameryki. Prasa przez wiele dni powtarzała je z uzna­ niem i podziwem. Jeden z największych dzienników „The New York H e r a l d " nazwał Wiwekanandę wiesz­ czem i prorokiem, bezsprzecznie największą postacią na kongresie, i dodał: „ P o wysłuchaniu Wiwekanandy musimy przyznać, iż posyłanie naszych misjonarzy do Indii jest bezsensem". W tych słowach wyraża się doniosłość zadania Wiwekanandy w Ameryce, bowiem nie tylko on sam stał się sławny, ale i kraj, który reprezentował, budząc dla Indii szacunek i sympatię, a dla jej filozofii głębokie zainteresowanie. Trzeba pamiętć, że Wiwekananda od wczesnej mło­ dości (od czternastego roku życia) praktykował samo­ dzielnie Jogę i miał w niej nawet osiągnięcia. Potem, gdy spotkał Ramakrisznę i odwrócił się całkowicie od świeckiego życia, oddał się z zapałem i wytrwałością coraz trudniejszym praktykom jogi. Stan samadhi (naj14

O autorze

wyższego skupienia jednoczącego świadomość człowie­ ka ze świadomością kosmiczną) znał dobrze z własnego doświadczenia. Można więc pwoiedzieć, że nie odchylił się wcale od tradycyjnej drogi jogi. Szukanie prawdy, chęć poznania Boga niezaprzeczalnym doświadcze­ niem, był od wczesnych lat zasadniczą osią jego życia. Ale też tę jogę rozszerzył, obejmując nią nowe dziedzi­ ny, dotąd uważana niemal za świeckie - służenie ubogim, cierpiącym, pracy oświatowej i społecznej. Był także pionierem i nowatorem. Wanda Dynowska (Powyższy tekst powstał z fragmentów dłuższe...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.