WHITNEY G -Arizona 2

Sincerely,Sincerely,Sincerely,Sincerely, AAAArrrrizonaizonaizonaizona Whitney G. Williams 2 Tłumaczenie - pdf za darmo

9 downloads 16310 Views 403KB Size

Recommend Stories


Whitney G Williams (Sincerely Carter 1 5) Sincerely Arizona (ang)
This is a work of fiction. Similarities to real people, places, or events are entirely coincidental. - pdf za darmo

Whitney G. - The Layover (2)
The Layover Whitney G. This is a work of fiction. Names, characters, places, and incidents either are - pdf za darmo

Whitney G. - The Layover
The Layover Whitney G. This is a work of fiction. Names, characters, places, and incidents either are - pdf za darmo

On A Tuesday - Whitney G
ON A TUESDAY (Charlotte & Grayson) This is a work of fiction. Names, characters, places, and incidents - pdf za darmo

Thirty Day Boyfriend - Whitney. G
THIRTY DAY BOYFRIEND WHITNEY G. This is a work of fiction. Names, characters, places, and incidents either are the product of - pdf za darmo

Story Transcript


Sincerely, Arizona Whitney G. Williams

Tłumaczenie nieoficjalne: sanila Korekta: artazy

Poniższe tłumaczenie w całości należy do autora tej książki pani Whitney G. Williams, w wyniku działania jej praw autorskich, tłumaczenie to jest tylko i wyłącznie materiałem marketingowym, służącym do promocji twórczości danego autora oraz doskonalącym znajomość języka angielskiego. Przekład ten nie służy uzyskiwaniu jakichkolwiek korzyści materialnych, w związku z tym, każda osoba, wykorzystująca treść poniższego tłumaczenia w celu innym niż marketingowym, łamie prawo.

Informuję, że niniejszy przekład jest moją własnością.

Wobec powyższego nie wyrażam zgody na rozpowszechnianie tego pliku w żaden możliwy sposób.

Jednocześnie informuję, że nie ponoszę odpowiedzialności za wszelkie niezgodne z prawem jego wykorzystanie.

2

Utwór 33. Cudowna kraina

Arizona

Noc incydentu podczas kolacji... "Kochałem cię wtedy. Kocham cię teraz. I zawsze będę..." Słowa Cartera, gdy trzymał mnie blisko, odtwarzały się w kółko w mojej głowie. Z uśmiechem na ustach przywoływałam ostatnie kilka godzin, które spędziliśmy w łóŜku, z łatwością wymazując miesiące rozłąki. W chwili, gdy Carter przeczesał palcami moje włosy, spojrzałam mu w oczy, nie wiedząc, co powiedzieć. Co zrobić dalej. Musiał być jakiś wyjątek umoŜliwiający późniejszy powrót na nowy semestr, jakaś specjalna klauzula, uwzględniająca posiadanie najlepszego przyjaciela, który mówi, Ŝe cię kocha i powoduje, Ŝe twój świat całkowicie się zatrzymuje. Nawet jeśli nie było, miałam ochotę zadzwonić do dziekana i zapytać. W ogóle nie chciałam wracać do Francji. Chciałam zostać. - Wszystko w porządku? - Delikatnie odgarnął mi kosmyk włosów z twarzy. Skinęłam głową. - Dlaczego więc jesteś taka cicha? O czym myślisz? - O Francji. Otoczył mnie w tali swoimi bezpiecznymi ramionami i wciągnął na siebie.

3

- Wrócisz do szkoły na czas, Ari. Tak bardzo, jak chciałbym, abyś tu została, to nie pozwolę ci na to i tym razem. - Co sprawia, Ŝe sądzisz, iŜ kiedykolwiek rozwaŜałam pozostanie tutaj? spytałam. - Myślałam jedynie o tym, jak bardzo nie mogę doczekać się powrotu do rzeczywistości. - W takim wypadku mogę zabrać cię na lotnisko nawet teraz, jeśli chcesz. - Wygiął usta w uśmiechu, a ja przewróciłam oczami, nie nadąŜając za tym przekomarzaniem się. - Trzy i pół dnia... - powiedziałam cicho. - Czuję, jakbym zmarnowała większość swojego czasu w trakcie tego pobytu tutaj na złoszczenie się na ciebie. - Nie. Zmarnowałaś go z Seanem. - Myślisz, Ŝe on jeszcze kiedyś się do mnie odezwie? - Myślisz, Ŝe zamierzam znowu o nim rozmawiać? - Posłał mi puste spojrzenie. - Ze wszystkich róŜnych miejsc akurat w moim łóŜku? - Racja. TeŜ bym nie chciała z sobą rozmawiać. - Otrząśnie się z tego. - Zsunął mnie z siebie i przyciągnął do swojego boku. - Opowiedz mi o wszystkich rzeczach, które mnie ominęły. - Co masz na myśli? - Chodzi mi o to - powiedział, przeczesując mi palcami włosy. - śe po prostu nie mam pojęcia, co robiłaś przez te wszystkie miesiące poza szkołą. Opowiedz mi wszystko. - Chcesz, Ŝebym ci zrelacjonowała, co robiłam dzień po dniu? - Ostatecznie tak, ale wolałbym zacząć od czegoś prostego, na przykład od tego, co skłoniło cię do ścięcia włosów.

4

- Nie podobają ci się? - Kurwa, uwielbiam je. - Ponownie przejechał po nich palcami. - Jestem po prostu ciekaw. Nosiłaś je w ten sam sposób na pierwszym roku college'u. - Nigdy nie myślałam, Ŝe tak naprawdę zwracasz uwagę na moje włosy. - Nie zwracałem. - Uśmiechnął się. - CóŜ, moja współlokatorka właśnie to zasugerowała. Powiedziała, Ŝe nowy wygląd pomoŜe mi zacząć od nowa po jakimś facecie, który naprawdę zranił moje uczucia. Powiedziała, Ŝe nowa fryzura i nowy styl będą pierwszym krokiem, by zapomnieć o wszystkim, co z nim się wiąŜe. - Zadziałało? - Absolutnie. Od tego momentu nie myślałam o nim. Oboje się roześmialiśmy i usiadł, powoli pociągając i mnie. - PoniewaŜ mamy tylko trzy i pół dnia do twojego wyjazdu - powiedział. - Jak chciałabyś je spędzić? - Będzie w porządku, jeśli zostaniemy tutaj. Uniósł brwi. - Sugerujesz więcej seksu? - Nie. - Zarumieniłam się. - A nawet jeśli, to nie sądzę, aby było to ogromnym problem. Prawda? - Nie, ale... - Przerwał, wstał i podszedł do komody. Podniósł telefon i stuknął kilka razy w wyświetlacz, mamrocząc słowa, których nie rozumiałam. Kiedy skończył mówić do siebie, załoŜył dŜinsy. - Dlaczego tak na mnie patrzysz? - W końcu nasz wzrok się spotkał.

5

- Jestem zdezorientowana. Powiedziałam, Ŝe chcę zostać w łóŜku i… - Uprawiać seks? - Uśmiechnął się. - Tak i jestem prawie pewna, Ŝe załoŜenie większej liczby ubrań nie pomoŜe w tego rodzaju aktywności. - Nie, nie pomoŜe - powiedział, podchodząc do mnie. - Ale odkąd osobiście mogę ci zagwarantować, Ŝe twoje ostatnie dwadzieścia cztery godziny tutaj spędzimy robiąc tylko to, to myślałem, Ŝe przez pozostałe dwa i pół dnia moŜemy spróbować czegoś innego. - Jak na przykład co? Pochylił się i przejechał palcem po moich ustach. - Jak na przykład randki z rodzaju tych "burzliwych" z czasów liceum, tyle Ŝe tym razem oboje poszlibyśmy z odpowiednią osobą. Sądzisz, Ŝe tego typu rzeczy są nadal popularne? - Tak. - Serce zatrzepotało mi w piersi. - Tak, myślę, Ŝe na pewno są. - Nie miałabyś nic przeciwko, jeśli bym pominął tę część z kinem? spytał. - Nie przypominam sobie, czy wcześniej potoczyła się dla ciebie dobrze. Roześmiałam się i chwyciłam poduszkę, kuszona tym, by uderzyć go w głowę, ale wyrwał mi ją i rzucił przez pokój. - Ubieraj się - powiedział. - Nie chcę stracić tej nocy. - Wycisnął jeszcze jeden pocałunek na moich ustach, zanim cofnął się i otworzył komodę. Spojrzałam na zmiętą koszulę i lekko rozdartą spódnicę, które leŜały na podłodze, wiedząc, Ŝe nie było moŜliwości, bym mogła załoŜyć którąkolwiek z nich. - Nie zatrzymałeś przypadkiem jakiejś z tych rzeczy, które schowałam u ciebie w szufladzie latem ubiegłego roku? Czy je wyrzuciłeś? - zapytałam. 6

- Oczywiście, Ŝe ich nie wyrzuciłem. - Otworzył szafę i przejechał kciukiem przez wieszaki, wyjmując róŜową bluzę i dŜinsy. - Dziękuję. - Udało mi się powiedzieć, przytrzymując na nim wzrok, gdy się ubierałam. Jakoś wydawał mi się bardziej seksowny z kaŜdą sekundą. Jakby czytając w moich myślach, odwzajemnił moje spojrzenie. - Jeśli nie załoŜysz na siebie reszty tych ubrań, będziemy musieli zostać tu na noc. - Nadal nie rozumiem, jak moŜe to być coś złego. - Pięć minut, Ari. - Odwrócił się i chwycił kluczyki od samochodu. Pośpiesz się. - Dobrze. - Wciągnęłam kaptur na głowę i wśliznęłam się w buty. Chwyciłam telefon i zauwaŜyłam, Ŝe jest nowy sms. Mama. "Słyszałam o tym, co wydarzyło się dziś wieczorem w Gayle... a nie mówiłam!

Powiedz

Carterowi

ode

mnie

cześć

i

zanim

wyjedziesz,

wygospodaruj czas, Ŝeby się ze mną zobaczyć na dłuŜej niŜ godzinę. :-)" "Co sprawia, Ŝe myślisz, iŜ nie wygospodaruję czasu przed wyjazdem, aby zobaczyć się z własną matką? Myślisz, Ŝe jestem opętana? Albo niegrzeczna?" - Ari? - Carter wypowiedział moje imię, zmuszając, bym na niego spojrzała. - Jesteś gotowa? Nie odpowiedziałam, tylko wpatrywałam się w niego, natychmiast Ŝycząc sobie, Ŝebym nie wyjeŜdŜała na tak długo, nie mając z nim kontaktu. Tym razem na pewno poŜegnanie będzie mnie kosztowało duŜo więcej. - Ari? - zapytał ponownie, uśmiechając się i przechylając głowę na bok. - Jest jakiś powód, dla którego siedzisz, patrząc się na mnie?

7

- Nie. - Odchrząknęłam i spojrzałam na swój telefon ponownie. - Po prostu odpowiadam mamie na smsa. Będę gotowa, jak tylko go wyślę. Dotknęłam ekranu i zauwaŜyłam, Ŝe przysłała mi nowego: "Nie jesteś opętana czy niegrzeczna, jesteś po prostu zakochana. A ja Cię ZNAM! :-)" Krótko po tym nadszedł kolejny sms od niej: "Właśnie napisałam do Cartera. Obiecał przywieźć Cię, jak tylko nadrobicie więcej zaległości. Do zobaczenia!" Nie miałam okazji zapytać o to Cartera. Objął mnie ramieniem i wyciągał za sobą na zewnątrz. Tak jak w czasie poprzedniego lata przytrzymał dla mnie otwarte drzwi od samochodu, pozwalając swoim palcom zatrzymać się na mojej skórze nieco dłuŜej, niŜ to konieczne. Gdy zapięłam pas, spojrzał na mnie i odpalił silnik, przywołując jeszcze więcej wspomnień. - Właśnie coś sobie przypomniałam - powiedziałam. - Pamiętasz, kiedy pierwszy raz pojawiły się te wszystkie udoskonalenia w twoim samochodzie? - Tak, tuŜ przed balem, kończącym szkołę. Czemu? - Powiedziałeś mi, Ŝe powodem, dla którego zrobiłeś wszystkie te rzeczy było zaimponowanie swojej randce tamtej nocy i Ŝe zamierzałeś… Zatrzymałam się, aby odchrząknąć. - śe chciałeś mieć pewność, Ŝe pierwsza dziewczyna, która zobaczy te nowe ulepszenia, będzie ich warta i nie będą one stratą. Mówiłeś, Ŝe upewnisz się, Ŝe będziesz miał ją w kaŜdej moŜliwej pozycji na swoim tylnym siedzeniu. - Do czego zmierzasz?

8

- Po balu spędziliśmy czas razem, Carter. To prawda, nie było tych wszystkich pozycji na tylnym

siedzeniu czy czegoś podobnego, ale

technicznie zmarnowałeś wtedy wielki debiut swojego samochodu na mnie. Cisza. Dostroił radio i odwrócił się do mnie. - Nic nie zmarnowałem na ciebie. Myślę, Ŝe teraz oboje to wiemy. Zatrzymał się. - I myślę, Ŝe przespałem się z moją randką na tylnym siedzeniu tydzień po balu. Prawda? - Tak. - Przewróciłam oczami, a on się zaśmiał, dając mi lekki pocałunek, zanim zaparkował. Zamknęłam oczy, gdy znane, słone powietrze miasta musnęło moją twarz. Wiatr był zimny jak na tę porę roku, ale odmówiłam propozycji Cartera, by zamknąć dach. Chciałam, aby ten moment wydawał się tak bliski dawnym czasom, jak to tylko moŜliwe. Spory kawałek od głównego molo uścisnął moją rękę, znajdującą się na drąŜku zmiany biegów i przebiegł kciukiem po kostkach, gdy zbliŜyliśmy się do zacisznego brzegu. Zaparkował w porcie, zdjął bluzę i rzucił ją na tylne siedzenie. PodąŜyłam za nim, nie wspominając o tym, Ŝe czy to "udawanie lata", czy nie, woda będzie prawdopodobnie śmiertelnie zimna o tej porze. - Nie, czekaj. - Potrząsnęłam głową i wyciągnęłam rękę. - Najpierw chodźmy gdzieś indziej. - Czemu? - PoniewaŜ...

Life Enjoy

When life gives you a hundred reasons to cry, show life that you have a thousand reasons to smile

Get in touch

Social

© Copyright 2016 - 2019 AZPDF.PL - All rights reserved.